17 lipca 2012

GREAT EXPECTATIONS

Książkowy interes, który planowałem ostatnio powoli się kręci i oszczędności rosną. Jestem mile zaskoczony i zdziwiony, bo jak podliczyłem ile mogę zarobić na samych tylko książkach z biologii i chemii to...huhu! Student by za to zimę przetrwał. Hahaha! Ubaw po pachy! Naprawdę, Adrian, wyrafinowane poczucie humoru! Skąd ty to bierzesz?! 
Sorry. Śmieję się, ale już niedługo sam będę miał ten problem. Ale to przyszłość, więc na razie z Was się śmieję, biedni studenci. Póki co jestem jeszcze irytującym absolwentem liceum. W każdym razie długo pieniędzmi się nie nacieszyłem, bo co było moją pierwszą czynnością po sprzedaży książek? No oczywiście! Kupno kolejnych. I tym chciałem się Wam pochwalić, że kupiłem pierwszy podręcznik, a właściwie serię podręczników (a jeszcze właściwiej to serię skryptów, jak zostałem słusznie poprawiony). Anatomia prawidłowa człowieka pod redakcją Andrzeja Skawiny. Jak to pienknie brzmi! Mój pierwszy medyczny podręcznik. Jak kurier dziś zadzwonił do moich drzwi, to taką miałem minę:
Jednak wracając do tematu....Chwalę się Wam tym zakupem, a cóż mam się nie chwalić. Jestem na takim etapie, że strzykawka z igłą wywołuje u mnie ślinotok. Hmm...Dziwnie trochę brzmi. Ale wiecie o co chodzi.  Mam nadzieję, że się nie zawiodę. Słyszałem, że Skawina jest dobry, szczególnie w połączeniu z Bochenkiem...Ale mojej opinii na jego temat jeszcze nie poznacie, bo zwyczajnie jej nie mam. Muszę się jeszcze wiele nauczyć, wiele przeczytać i przeżyć żeby opiniować medyczne podręczniki. Ale jak już napisałem, starsi i mądrzejsi sobie chwalili, więc słuchając ich, sięgnąłem po portfel i z czystym sumieniem przelałem kasę. Także póki co, trzeba opchnąć kolejne książki. Jeszcze sporo tego zostało. Uzbierało się przez 3 lata. Ale damy radę! Pfff...Musimy dać radę! Atlas Nettera kusi. 

Wczoraj byłem u lekarza medycyny pracy po zaświadczenie. Bardzo sympatyczna pani doktor. Chwilę porozmawialiśmy, pogratulowała, życzyła powodzenia na studiach. U nas panuje trochę inna mentalność niż w wielkim mieście. Musicie wiedzieć, że mieszkam w małym powiatowym mieście, skąd co roku na medycynę dostają się pojedyncze osoby , dlatego dopytywała, komu jeszcze się udało. W tamtym roku tylko 1 osoba do Olsztyna (mam na myśli lekarski stacjonarny)! W tym 4 (wszyscy z mojej klasy): ja z kolegą zdecydowaliśmy się na Warszawę, drugi znajomy na Lublin i koleżanka na Łódź. No ale mniejsza o to. Myślę, że znajdzie się miejsce na charakterystykę rodzinnych stron. W każdym razie zaświadczenie mam i w poniedziałek ponownie ruszamy do stolycy.
Odchodząc od tematu (jeśli w jakimkolwiek konkretnym temacie byłem)... Jak zakładałem bloga, bałem się że nie będę miał o czym pisać. A tu się okazuje wręcz przeciwnie. Za każdym razem gdy siadam przed laptopem, mam ochotę coś wyskrobać. Seriously. Tylko, że najczęściej byłoby to takie pitu pitu, o wszystkim i o niczym. A tego chciałbym uniknąć. Nie widzę sensu w takiej pisaninie. Dlatego się trochę ograniczam, żeby nie zasypać bloga śmieciowymi postami, które nic nie wnoszą. Jednak, że z natury jestem wygadany, przychodzi mi to z wielkim trudem. Ale staram się, bo wierzę, że to będzie niezwykłe uczucie, jeśli za kilka lat, kończąc medycynę (daj Boże!), będę mógł wrócić do zapisków z samego początku tej przygody, powspominać...
No. Zrobiło się trochę sentymentalnie, więc pora kończyć. A że faceta poznaje się po tym jak kończy, mój koniec będzie z jajem:
Co mają wspólnego miś koala i ginekolog krótkowidz?
Wilgotny nosek.

Taki tam suchar na poprawę humoru :D

5 komentarzy:

  1. Dobry pomysł z blogiem. Kiedyś naprawdę fajnie będzie siąść i poczytać jak to było na początku. I o ile Bochenek Ci się przyda w dalszych latach studiów - co warto zakupić, tak niektóre podręczniki możesz spokojnie wypożyczyć i uwierz one są jeszcze bardziej popodkreślane niż by były Twoje własne no i zdarza się, że na marginesach jakieś pomocne wskazówki napisane są : )
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bochenek, jasne, przyda się, do podpierania stołu albo biurka jak się będą przechylały ;-) Atlas Nettera bardzo dobry, ma lepsze rysunki niż Skawina :P No i niedługo sam zobaczysz jakie ciężkie jest życie studenta, jak ja spisywałem na pierwszym roku takie notki, to teraz widzę jak ciężko było.

    Na koniec żart zagadka - co to jest: siedzi pod przeponą i podszczypuje?

    OdpowiedzUsuń