14 sierpnia 2012

LET THE TRUTH STING

Dziś będzie trochę inaczej. W przeciwieństwie do poprzednich, przyjemnych i sympatycznych postów, dziś będzie trochę krytyki. Wam może być też trudniej w odbiorze, ponieważ przychodzi mi przelać na papier... a właściwie klawiaturę, sporo myśli i opinii zbieranych przez kilka(naście?) dni i skleceniu tego w miarę przejrzyste zdania, co wychodzi z różnym skutkiem. Pisarstwo wyższych lotów jednak na zawsze pozostanie poza moim zasięgiem. 
Ponieważ bardzo zaintrygowała mnie żwawa dyskusja w Internecie, a w dodatku w komentarzu pod którymś z postów wspomniałem napisać coś o różnicach pomiędzy I i II Wydziałem Lekarskim, dziś właśnie temu poświęcę trochę miejsca (i czasu).
Jakaś część z Was może pomyśleć: co ten gówniarz może wiedzieć? Jeszcze studiów nie zaczął, a chce mędrkować o różnicach pomiędzy wydziałami. I to jest prawda.  Niewiele wiem o szczegółach, charakterze każdych zajęć, asystentach czy innych kwestiach. Ale zebrałem bogaty wywiad na temat I i IIWL i dziś podsumuję to czego się dowiedziałem i przedstawię, jak  całe zamieszanie wygląda z mojej perspektywy. Taki rzut laickim okiem na ten, wydaje się, odwieczny spór.
Trzeba przyznać, że znaczna część przyszłych studentów medycyny, oczekując na list, liczy w nim na wiadomość: przyjęty na I Wydział Lekarski. Nie inaczej było w moim przypadku, stąd lekki smutek gdy zamiast I, zobaczyłem II. Ale mniejsza o to. Zacząłem się zastanawiać, skąd ta wygórowana opinia na temat IWLu. Co sprawia, że zaczął być on nazywany Gryffindorem, podczas gdy II Wydział - Slytherinem? Przejrzałem dokładnie forum, popytałem znajomych. Czego się dowiedziałem? Okazuje się, że sytuacja wcale nie jest tak oczywista jak niektórym mogłaby się wydawać.
Z przykrością zauważyłem, że najwięcej do powiedzenia nie tylko o I Wydziale, ale także o II, mają studenci tego pierwszego, którzy niekiedy swe wiadomości czerpią z drugiej, a niekiedy z entej ręki. Tak powstaje plotka. Jednak zarówno w wypowiedziach jednych jak i drugich wyczułem pewną złośliwość i szyderstwo. Ile z tego to zwykłe żarty - nie wiem. Ale prawda jest taka, że żaden żart nie bierze się z niczego. U jego podstaw muszą leżeć faktycznie jakieś uprzedzenia. Czy ktoś mi wytłumaczy dlaczego? Przecież wszyscy jedziemy jednym, piekielnie szybkim medycznym rollercoasterem!

Człowiekiem się jest, studentem się bywa.

Według mnie nie przystoi komuś, kto w przyszłości ma ratować obcych ludzi, gnojenie innych studentów - w dodatku tej samej uczelni - tylko za to, że są na innym wydziale. WTF?!
Ostra krytyka skierowana wobec Bogu ducha winnym studentom, nie mającym żadnego wpływu na przyporządkowanie do konkretnego wydziału, jest co najmniej idiotyczna i dyskusja już dawno powinna  zostać ucięta. Dlatego jest to pierwszy i ostatni raz, kiedy o tym piszę, mimo że za parę lat, mając już jakieś doświadczenie (oby!), będę mógł poruszyć temat dużo głębiej. Ale po co? Wystarczy, że zastanawiałem się już nad sensem tego postu.
Ale wracając do tematu... Da się zauważyć, że niektórzy sprytnie pomijają wady własnego wydziału lub je bagatelizują, a niepodobające się im pierdółki w przeciwnym wydziale urabiają do nie wiadomo jakiej rangi. Nie ładnie, proszę państwa, nie ładnie. Straszne jest też to, że taki student, absolutnie przekonany o swoim obiektywizmie, rozgłasza nie całkiem zweryfikowane informacje jako fakt i prawdę objawioną.
Główne zarzuty stawiane pierwszemu wydziałowi to tłok, podkładanie świni, niezdrowa rywalizacja, pomaganie sobie poprzez przeszkadzanie innym. Czyli wszystko to, z czym spotyka się w większych społecznościach. Co do drugiego wydziału, zarzuca się mu "łatwość niektórych przedmiotów" (najczęściej słyszy się o biochemii) oraz umiejscowienie części zajęć w późniejszych latach edukacji na odleglejszych terenach stolicy. O trudności czy łatwości tego czy tamtego przedmiotu przyjdzie mi się jeszcze przekonać na własnej skórze. A kwestia rozmieszczenia zajęć w Warszawie też nie jest moją mocną stroną, ponieważ jestem z Lubelszczyzny i nie znam jeszcze tego miasta na tyle, by móc określić uciążliwość takiego rozkładu zajęć. Choć słyszałem, że to także jest wyolbrzymianie i szybko da się przyzwyczaić.
Mam nadzieję, że wybaczycie mi te umoralnianie i może trochę naiwne pieprzenie. Długo mi się to pisało, i jeszcze dłużej myślało nad tym, czy to opublikować. Ale już po wszystkim. Ufff... Kamień z serca.

PS Okazało się, że wspomniany ostatnio telefon do dziekanatu nie był tylko formalnością. Pani z rana sama do mnie zadzwoniła i oznajmiła, że nie dostałem pozwolenia na przeniesienie na I wydział. Trochę się zdziwiłem, bo myślałem: co im zależy skoro znalazłem osobę na zamianę? Ale widocznie mieli swoje powody. Może bardzo im się spodobałem i nie chcieli mnie puścić w odmęty pierwszego wydziału? I dunno. W każdym razie Slytherin ma nowego ucznia. I wiecie co? Dobrze mi z tym! Najważniejsze, że warszawska przygoda z medycyną zbliża się wielkimi krokami!

19 komentarzy:

  1. II WL wita ;D Porównanie do domów z Hogwartu? pierwszy raz słyszę ;D Co prawda, WUM - Wielki Uniwersytet Magiczny, ale tego się nie spodziewałam.
    Jak to mówią: Każda sroczka swój ogonek chwali. Ja, dopóki nie próbowałam ubiegać się o akademik na I rok, nawet nie wiedziałam że są dwa wydziały:P I w sumie jak dostałam list z 2WL, nie bardzo wiedziałam co mnie czeka, nawet nie czytałam na biologu tych wszystkich zestawień. Wszystkiego się prawie na bieżąco dowiadywałam. A na I roku tych różnic to jest tyle, że na palcach jednej ręki można policzyć :P
    No, bo:
    -u nas mniej osób - na początku postrzegałam to jago plus, bo wszyscy się kojarzą, znają, razem imprezują itd.. Teraz trochę to mi się neutralizuje, nieważne już z jakich względów.
    -1WL ma prosektorium bardzo bardzo bardzo raniutko. 7:30 była (i jest) dla mnie porą zupełnie niewyobrażalną :P
    -to tak zwane podkładanie świni - wszędzie znajdą się jednostki, które najlepiej chcą tylko i wyłącznie dla siebie. To nie jest tak, że tylko na 1WLu. Tam jest więcej osób, to więcej o tym się mówi. A ja sama wiem, że takie rzeczy i takie osoby zdarzają się nie tylko u nich. Z tym że to nie zależy od "bycia na 1WLu", ale od tego losowego dopasowania.
    -'ułożenie' zajęć - ok, IWL ma lepiej, bo te wszystkie durnoty w stylu socjo, chemia, BHP maja w I semestrze i nie muszą się martwić zaliczeniami na kilka dni przed egzaminem z anatomii
    Te wszystkie różnice bardziej się ujawniają na 2 roku. A pewnie im dalej w las tym więcej drzew (znaczy różnic :P)
    -biochemia - ok, nasza a ta 'ich' to niebo a ziemia. Kwestia bezdyskusyjna.
    -ale: wg mnie, na 1WLu mają dużo łatwiejszą fizjologię w trakcie roku, nie znają tego zła jakim jest dopuszczający do kolokwium teścik wielokrotnego wyboru z ujemnymi punktami u Lianki (swoją drogą kochana kobieta ♥) i jak się w tym roku okazało, egzamin wcale nie jest dla nich taką ciężką próbą..
    -nie mają filozofii (podobno mają etykę, ale nie wiem, to się nie wypowiadam)
    - mają egzamin z języka, my zaliczenie (i do tego w połowie semestru, a nie w sesji) - ja w sumie nie wiem, po co mi potrzebna ocena z EGZAMINU z języka.. Nie wiem, może jestem jaką wielką ignorantką, ale serio nie wiem :P
    -zaliczenie z biofizyki mają wcześniej- dostaliśmy od nich pytania, trochę się powtórzyło :)
    - jakiś drobne różnice z biolmedem, inaczej rozłożone kartkówki czy tam coś :P

    Nie wiem jak to będzie dalej, kwestię różnych miejsc zajęć klinicznych, na razie postrzegam jako plus dla 2WL, bo można poznać różne szpitale, nie każdy jest tak samo zorganizowany. Jedyne miejsce, gdzie dojazd może być utrudniony to Bródno, ale przecież nie ma tam zajęć cały rok (chyba), parę tygodni można pojeździć :)

    Nie wiem jak ten bilans wychodzi, ale ja na razie jestem raczej zadowolona. To wszystko i tak zależy od ludzi, na jakich się trafi ;)
    ______
    Ok, po napisaniu tego komentarza, odnoszę wrazenie, że jest całkowicie bezsensowny i miałeś zakończyć dyskusję, a ja całkowicie wznieciłam ogień. Dobra... Oj tam, oj tam. ;D

    Mam nadzieję, że spodoba Ci się na 2WLu ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam taką nadzieję, że Ci się na II WLu spodoba :)

      gdy ja dostałam list i zobaczyłam, że jestem na II WL to się szczerze mówiąc nad tym nawet nie zastanawiałam.
      osobiście nie żałuję, że tak wyszło.

      ale ten odwieczny spór mnie dziwi.. no cóż, chyba tak jest zawsze, że gdy się ludzi podzieli to będą miedzy sobą rywalizować -.-

      Usuń
  2. Nigdy w życiu nie pojmę tych wieloletnich przepychanek między wydziałami - teoretycznie mogłyby się już dawno skończyć i umrzeć śmiercią naturalną, ale zawsze znajdzie się jakaś grupa forumowych trolli, którzy będą to rozdrapywać i zaogniać na nowo. I oczywiście mają mieć 100% rację we własnym mniemaniu (nasuwa mi się na myśl scena z 'Dnia Świra' - na mównicy, gdzie 'moja racja jest mojsza, niż Twojsza, bo moja racja jest najmojsza!') ;-)

    Ja mam większość najlepszych znajomych na 2wlu i chwalą sobie ten wydział (nie widzę z resztą powodu dla którego mieliby sobie go nie chwalić). Po pierwszym roku raczej ciężko coś porównywać, ot tylko układ zajęć się różnił.

    Fakt, anatomia na 7.30 jest przegięciem, zwłaszcza w zimie, ale jeśli nie ma się potem okienek, to rozpoczynanie weekendu o 10 jest baaardzo fajne ;-)
    W tym roku trochę dało się we znaki nagromadzone na Iwlu zaliczenie cyto,chemii i GiSu, ale wszystko da się przełknąć.

    A co do podkładania świnii - tak jak napisała medstudent- to raczej zależy od ludzi niż od wydziału, a że IWL jest większy to nie dziwię się, że jest to bardziej zauważalne.

    Easy man. Moim zdaniem nie wchodzi w grę żadne 'żałowanie' w byciu przydzielonym tu czy tam, najważniejsze jest posiadanie w rękach indeksu wymarzonej uczelni i kierunku ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cała ta walka pomiędzy wydziałami jest mocno rozdmuchana, a w rzeczywistosci tak nie ma. Roznice dokladnie takie jak pisze medstudent i podpisuje się pod tym ze na kazdym znajda sie ludzie którzy chcą innym utrudnic zycie. W moim roczniku oba wydzialy zyją że sobą w zgodzie (wiecie o co chodzi) - nie ma wytykania palcami czy nasmiewania sie, czasem moze dla zartów ludzie sobie wypominają kto ma gorzej, ale zwykle konczy się na niczym, a Ci którzy najbardziej wypominają 2wl-owi za plecami, ze "u nich to łatwiej" najczesciej są po prostu osobami które mają tendencje do narzekania na wszystko i na wszystkich (zgodnie z zasadą - wszędzie dobrze gdzie nas nie ma).

    Cały ten wyimaginowany podział pomiedzy wydziałami jest po prostu kwestią tego, ze mamy rozne zajecia w roznych miejscach i o róznym czasie, wiec tak naprawde jest niewiele okazji zeby spotkac ludzi z 2wl-u na uczelni (nawet w kolejce do dziekanatu, bo mamy osobne).

    Anatomia o 7:30 to "świerza" sprawa, chyba od dwóch lat dopiero tak jest (czy trzech?). Wg mnie to dobry pomysl, na pewno lepszy niz ta piątkowo-popołudnowa.
    O i wlasnie kolejny przyklad - 2wl ma w inne dni prosektorium, pomimo ze ten sam zaklad to wlasciwie sie ich nie widuje (bo nawet histologia której dzien sie zgadza z jednym dniem prosektorium dla 2 wl-u, w tym samym budnyku, jest po drugiej stronie, wiec jedyne co widzisz to ludzi idących na zajęcia :P)

    P.s. Tak sobie czytalam Twoją poprzednią notkę, jak pisałeś ze telefon do dziekanatu będzie formanloscią, odrazu pomyslalam ze to nie będzie tak łatwe jak się wydaje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to, że piszecie, że wcale nie jest tak groźnie jak to opisuję. To naprawdę pocieszające.

      Co do telefonu, przyznam, że byłem prawie pewien zgody na przeniesienie, nawet pani w dziekanacie mówiła, że jak składam podanie z drugą osobą, to spokojnie. No ale WUM to WUM :D Tu dzieje się magia :P

      Usuń
  4. Prawdziwej magii na WUMie ,to Ty jeszcze nie zaznałeś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego się boję. Niespodzianki, wszędzie niespodzianki :)

      Usuń
  5. Mógłbyś coś skrobnąć o twoich przygotowaniach do matury.;:>Pozazdrościć tylko że dostałeś się na medycynę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdrościć, tylko wziąć się w garść i zrobić to samo :D A skrobnąć coś mogę, czemu nie :)

      Usuń
  6. Widzę, że nie tylko na mojej uczelni podział na wydziały jest kwestią sporną od wieków. ;) Z tym jednakże, że u mnie te różnice stanowczo są bardziej widoczne, a- przede wszystkim- jest ich więcej. Właściwie, to chyba jak dwie różne uczelnie. W końcu i dwa różne miasta.
    Damy radę. Ja wierzę w przeznaczenie. Trafiłam do Hogwartu- w jakim domu się znajdę, zobaczymy. A Tobie Wężu gratuluję- zawsze uważałam, że do Slytherinu trafiają najciekawsi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No i bardzo dobrze, że nie żałujesz. Nie matrw się tym, że z Lubelszczyzny i nie ogarniesz stolicy, bo po roku spędzonym tam, poruszanie nie będzie już takim problemem. Wiem, co mówię bo sama jestem ze środkowej jej części :D. Wystarczy Ci jakdojade.pl i nie mam problemu, aby poruszać się po Warszawie :).

    Przeniesienie nie jest łatwe, ponieważ już jesteś wpisany na listę studentów i w inne dokumenty IIWL,a ponieważ pomiędzy dziekanatami jest AŻ!!! jedno piętro róznicy ciężko je przenieść. Ogólnie przenisienie międzywydziałowe jest na takiej samej zasadzie jakbyś np. przenosił się z innej uczelni medycznej, a przyjęcie było wysoce uargumentowane, dlaczego chcesz się przenieść tutaj, a pan dziekan w swej wspaniałość przyjołby Cię (I WL bo tylko tam kierują przniesionych).

    Magiczny i to jest bardzo bardzo ostatnia sztuczka jaką nam zaserwowali to mail dzień przed egzaminem, że egzamin się nie odbędzie. Historia długia, wielopoziomowa, podnosząca ciśnienie, ale właściwie nieistotna dla tych, którzy dowiedzieli się o niej po fakcie, bo egz i tak się odbył...

    OdpowiedzUsuń
  8. W ostatnim poście wspominałeś o atlasie Nettera. Też planuję go zakupić, jednak waham się, którą wersję wybrać. Wiem, że jest ta z polskim mianownictwem (różowa),z łacińskim (czarna) i te z angielskim. Na którą się zdecydowałeś? Niestety nie miałam możliwości przejrzenia ich w księgarni i planuję zamawiać przez internet, a chciałabym wiedzieć co byłoby najkorzystniejsze.
    Pozdrawiam
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłem ten z łacińskim mianownictwem wydanie z 2008r. (jest nowsze z 2011 roku, ale droższe o 50zł, a ma mniej stron):
      http://medbook.com.pl/ksiazka/pokaz/id/7310/tytul/atlas-anatomii-czlowieka-nettera-lacinskie-mianownictwo-anatomiczne-netter-jedrzejewski-wozniak-elsevier-urban-&-partner

      Polskie mi odradzano, ponieważ polska nomenklatura jest mało przydatna. Zastanawiałem się nad angielską wersją, ale w tym roku ma być jeszcze wybór na WUMie czy angielski czy łacina, a ja na pewno zdecyduję się na łacinę. Obowiązkowa angielska nomenklatura dopiero w następnym roku, choć to nie całkiem potwierdzona informacja.

      Usuń
  9. Wybaczcie ignorancję starego człowieka, ale jaka jest przyczyna dwóch osobnych wydziałów na jednej uczelni, które kształcą w tym samym kierunku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilością osób i nie sposobnością ogarnięcia wszystkich... IWL ok 300 osób na samym lekarskim a dochodzą jeszcze inne kierunki na IIWL 120 osób plus anglojęzyczni i fizjoterapia

      Usuń
    2. Problem jest więc czysto administracyjny, zaś efekt nieco groteskowy :)

      Usuń
  10. to info o wyborze języka na anatomii jest nieoficjalne, dlatego ja bym się póki co wstrzymał z kupowaniem atlasu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na II WL jest latwiej, najobszerniejsze i najgorsze przedmioty:farmakologia i interna sa latwiejsze(z interny dla porownania nie bylo testu na IIWL - co uwazam za niefair) a na IWL jest test potem pratkyczny i teoretyczny. To nie sa jakies pomowienia,czy plotki wystarczy statystycznie to wszystko zbadac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha. Widzę, że jakaś zbłąkana pierwszowydziałowa duszyczka nudzi się ucząc do ciężkiej interny czy farmakologii i swoje żale musi wylać.
      Cóż Wam z tych ciężkich egzaminów, jak LEK i tak gorzej piszecie.

      Usuń