22 sierpnia 2012

SHAKE YOUR GROOVE THING

Matura to bzdura? Buahahaha! Nigdy tak nie uważałem. Jak ktoś tak mówi, to... hmm, chyba nie bardzo wie co mówi. Może to i papierek, ale mi ten papierek otworzył drzwi do medycyny. W perspektywie późniejszych egzaminów będzie się wydawał błahostką. Ale to chyba tak już jest. Cała zawodowa kariera to zdobywanie kolejnych papierków potwierdzających nabycie określonych umiejętności czy zdolności. Sumieniu każdego z Was pozostawię to, czy za tą pogonią kryje się chęć zdobywania wiedzy i samodoskonalenia, czy zwykłe karierowiczostwo (nie podkreśliło mi czerwonym szlaczkiem, więc chyba istnieje takie słowo).
Ktoś ostatnio prosił, żebym napisał o swoich przygotowaniach do matury. Zatem, że jestem dobrym człowiekiem (ehe), pozytywnie rozpatrzyłem prośbę i piszę. Uwaga, zaczynam!

Najczęściej dyskusja o przygotowaniach do matury skupia się na kłótniach o najlepsze podręczniki. Od początku cała ta sraczka wydawała mi się śmieszna - choć przyznam, że pod wpływem tłumu uległem presji i też srałem w gacie :/ Jednemu będzie pasowała Omega, innemu Operon a jeszcze inny wybierze PWN. Każdy będzie zachwalał swoje. A tak naprawdę najważniejsze, to po prostu się uczyć. Ot i przepis na sukces. Żeby do czegoś dojść, trzeba zapierdalać. Mówiąc dosadnie. I to chyba uniwersalna rada. Nawet grubo opłacane korki niewiele zdziałają (a znam niestety takie przypadki), jeśli nie weźmiemy się w garść i przez te parę miesięcy nie przysiądziemy nad książkami. Zdarzają się osoby, które bez większych wysiłków osiągnęły duży sukces. Ale to tylko nieliczne wyjątki potwierdzające regułę i lepiej się nimi nie sugerować.

Miałem to szczęście, że biologia czy chemia podobały mi się od początku i uczenie się ich było przyjemnością. Piszę szczęście, bo tak jest. Nie wszystkim się to podoba, a muszą przerabiać kolejne biologiczne/chemiczne/fizyczne podręczniki, bo medycyna to ich marzenie. I współczuje im. U mnie tak było z fizyką ... męka. Nie moja działka. Ale WUM wymaga, no to Adrian siedzi i robi zadania (narzekam na fizykę, ale uważam, że podstawa powinna być obowiązkowa na w.s.z.y.s.t.k.i.e kierunki lekarskie  - lepsza selekcja niż w przypadku niby-matematyki, a branie tylko dwóch przedmiotów to już kompletna porażka).

Zatem maturalną powtórkę rozplanowałem tak, że do ferii zimowych (początek lutego) przerobiłem całą teorię, a później robiłem tylko arkusze i zbiory zadań. Tak przynajmniej było w przypadku biologii, z której najwięcej się przygotowywałem. Bo z chemii powtarzanie zaczęło się jakieś dwa miesiące przed maturą i obejmowało rozwiązywanie wszystkich arkuszy jakie mi się tylko nasunęły. A fizyka to w ogóle inna bajka.

Dla zainteresowanych, moja lista książek, z których głównie korzystałem przed maturą z bio:
  1. Biologia z serii Trening przed maturą Wyd. Omega - obszerna, 8 czy 9 części. Przejrzyste, dużo tabel i wypunktowanych list, choć trzeba przyznać, że sporo zbędnych szczegółów. Ale lepiej więcej niż mniej. Sporo wiedzy w przystępnej cenie. Moje ulubione podręczniki. Tylko zadania po każdym dziale z kosmosu, jakieś udziwnione, nie warto tracić na nie czasu. Omijać bez wyrzutów sumienia. 
  2. Podręczniki operonowskie. Korzystałem, ale od czasu do czasu. Nie bardzo mi podchodziły. No i cena... zdzierstwo. Ale co kto lubi.
  3. Vademecum z Operonu. Kupione dla pienknych rysunków, schematów i tabelek. Pomaga uporządkować wiedzę. Ale niektóre błędy i cena przerażają. Dochodzę do wniosku, że cały Operon to gówno w kolorowym papierku.
  4. Zbiory zadań otwartych Witowskiego. Przydatne. Największa zaleta - usystematyzowanie pytań wg działów. Wada - autorskie pytania Dariusza są często bez sensu. No i trochę błędów drukarskich, co jest trochę irytujące przy cenie ok. 70zł za dwie części.
  5. Repetytorium Danowskiego. Fajnie się czytało, choć miałem tylko ksero wydania z końca lat '90. Jednak w kontekście matury z biologii, wydaje się za bardzo medyczna.
  6. Biologia Villeego. Klasyk, podchodzący raczej pod podręcznik akademicki, niż licealny. Dla zainteresowanych trochę głębszym poznaniem biologii - do poduszki akurat :) Desperatom, na tydzień przed maturą mało przydatny. No i cena też nie mała, jednak wg mnie odpowiadająca wartości naukowej podręcznika.
Dobra, starczy. Może dla przyszłych maturzystów, okaże się to przydatne. Choć jak przeczytałem tę pisaninę jeszcze raz, to widzę, że więcej tu moich mądrości na temat matury, niż opisu przygotowań. Oj tam oj tam :D. Jeśli ktoś z Was będzie miał  jakieś pytanie, śmiało pisać na maila dostępnego w moim profilu. Bardzo chętnie pomogę, bo nic nie jest cenniejsze od rady tych, co już to przeżyli. Wiem, bo sam korzystam z takiej pomocy.

24 komentarze:

  1. Też uważam, że fizyka powinna być wymagana w rekrutacji, ale poszłabym dalej i wymagała rozszerzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm, bo jest łatwiejsza? Czy daje +100 do lansu, bo fizyki praktycznie w ogóle nie ma na tych studiach? Chociaż lepsza fiza niż mata.

    Fajne do powtórki jest vademecum Ewy Pyłki-Gutowskiej z biologii. Z Villego śmiał się asystent na naszej wumowskiej biologii, że tylko na pólce wygląda, bo do niczego innego się nie nadaje - moje zdanie podobne, książka jest właściwie do niczego - może dodaje też dodaje +100 do lansu? :D

    Ja do matury korzystałem z operonu, może dlatego tak słabo mi poszła? :( OMEGA robi fajne zbiorki, owszem :)

    Na koniec przytoczę zasłyszane kiedyś od znajomego doktora powiedzenie, które niech będzie odpowiedzią na Twoje:

    'Nie wszystkim się to podoba, a muszą przerabiać kolejne biologiczne/chemiczne/fizyczne podręczniki, bo medycyna to ich marzenie. I współczuje im.'

    'Wielu ludzi chce zostać lekarzami, nie każdy jednak chce studiować medycynę.' Taka jest prawda, ja im nie współczuję, bo jeśli nie mogą się przemęczyć z ktorymś z owych przedmiotów, żeby swoje marzenie zrealizować, to jakimż rozczarowaniem będą studia, gdzie trzeba czasem się takich bzdur nauczyć, że człowiek sobie zadaje pytanie 'po co? dlaczego? jaki to ma związek z medycyną?'. A zaliczyć trzeba ;-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się nawet porwałam z motyką na fizykę rozszerzoną. Z dobrym skutkiem, ale tak tak pisze Tomq, niewiele tej fizyki na studiach. Zresztą niewiele jakiegokolwiek materiału z matury na studiach medycznych. A znam osoby, które są na WUMie, a fizyki na maturze nie pisali (to ci wszyscy z międzynarodową i nie tylko) i z biofizyką wumową sobie dali radę. Bo jakieś tam wspólne elementy z tą fizyką stricte licealną ma. Niewiele, ale ma.

    Zastanawiające jest, że ja niewiele się przygotowywałam do tej matury, a tak dobrze mi poszła. Może dlatego, że mało uczyłam się sama - w szkole powtórki z przedmiotów maturalnych zaczynały nam się już w lutym.

    I Tomq, czytając ostatni Twój akapit, czuję, jakbym czytała o tej całej socjologii, filozofii ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję ze ten wpis.:D Poza tym mam jeszcze jedno pytanie. :P Czy brałeś jakieś korepetycje czy raczej sam próbowałeś do wszytskie dojść sam? (czyt.fizyka)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co. Chętnie służę :D
      Nie brałem z niczego korków. Szkolny fizyk wystarczył :P Ale nawet gdyby nie wystarczył i tak bym nie brał, bo fizyka podstawowa nie wymaga rozwiązywania nie wiadomo jakich problemów. Jest po prostu... podstawowa :D Tyle że mnie nie interesowała, dlatego się męczyłem. najgorsze to było przemóc się i poświęcić jej czas, odstawiając z płaczem biologię :/ dalej jakoś szło.

      Usuń
  5. Rozszerzona dlatego by zrobić jakąkolwiek selekcję. Aktualnie trzeba napisać wręcz idealnie chemię i biologię - by być pewnym przyjęcia z I listy trzeba mieć 90+ z każdego przedmiotu. O ile do wyniku około 90 można się wyuczyć, te pozostałe 10% to kwestia dnia, samopoczucia, itd. A to nie powinno decydować o być albo nie być na medycynie. Gdy wrzucamy fizykę rozszerzoną to automatycznie progi lecą, bo o ile na chemii i biologii wystarczy "tępe" wykucie, tak fizyka zmusza do ruszenia szarych komórek.

    Fizyka rozszerzona łatwiejsza? Do 2010 roku owszem - była łatwiejsza. Od 2011 CKE porzuciło formę, gdzie najbardziej liczyło się znalezienie w karcie wzorów równania łączącego dane podane w zadaniu, by wyliczyć szukaną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo jak na chemii, tak i na fizyce rozszerzonej jest to kwestia zrobienia pierdyliarda zadań. Są na to dwa sposoby albo uczyć się typów zadań i schematu szukania rozwiązania, albo myśleć, wot wsio.

      Usuń
    2. Widziałeś arkusze z 2011 i 2012 roku z fizyki rozszerzonej? Ja tam schematów nie widzę, a przynajmniej nie aż tyle by napisać maturę na więcej niż 50%.

      Usuń
    3. Chemia rozszerzona od 2 lat (2011,2012) roku zmieniła swą formę. Wykucie nie wystarczy. Zadania są bardziej na pomyślenie, konkursowe.

      Usuń
    4. Fakt zmieniła się, ale do trudniejszych zadań najczęściej są teksty źródłowe, które podają odpowiedź na tacy. Dobrze, że chociaż tyle. Zresztą matury nie zmienimy i trzeba się dostosować do reguł gry. ;)

      Usuń
  6. bo to tak jest, że jak się komuś nie chce uczyć, to i żaden podręcznik nie pomoże.
    grunt to mieć zapał :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się nawet na rozszerzenie z fizyki porwałam :D Oczywiście z czystej głupoty i lenistwa, bo nie doczytałam, że moja uczelnia nie ma przelicznika na wynik z matematyki, a fizyka od rozszerzonej matmy wydawała się przyjaźniejsza :D
    Co do Villego to nie wiem po co kupowałam. Poza tym, że próbował zabić mojego brata spadając z regału na nic mi się nie przydał. Fajne były też testy Persony, cięzkie, i strasznie ich dużo, ale żadna matura nie była po nich straszna :D Wersja do chemii jeszcze lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Również zgadzam się z tą fizyką :)
    Zresztą od dawna byłem zdziwiony, że na niektórych uczelniach wystarczają tylko biol i chem.
    Moje oburzenie pewnie wynika też z faktu, że sam zdawałem fizykę rozszerzoną, bo "moja" uczelnia tego wymagała. I jak ktoś uważa, że matura z fizyki rozszerzonej 2012 polegała na rozwiązaniu schematycznych zadań, to na prawdę polecam sobie ją rozwiązać:)
    ale właśnie o to chodzi. Mają przetrwać najlepsi. Ci którzy potrafią myśleć. Resztę zweryfikują studia;)

    Pozdrawiam,

    fowme.wordpess.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. edit: fowme.wordpress.com

      Usuń
  10. :) fajnie się Cię czyta:P, taka świeżość i zapał! 3mam kciuki za Twoją "zabawęwdoktora".

    OdpowiedzUsuń
  11. jejku, brzmicie jak zadufane w sobie bufony :P
    wiecie ilu jest wspaniałych lekarzy, którzy o fizyce mają niewielkie pojęcie? od kiedy to umiejętność liczenia natężenia prądu jest potrzebna do leczenia ludzi? ogarnijcie się! nie uważam też, aby matura z biologii i chemii dała się napisać na 90% z samego "tępego" zakuwania, potrzebne jest przede wszystkim szczęście i umiejętność kształtowania odpowiedzi na pytania.
    Więcej pokory koledzy! Czy ktoś jest gorszy, bo miał mniej procent z fizyki od was, ale za to więcej z biologii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heloł! Czy ktoś tu kogoś potępia, obraża, uważa za gorszego bo mu nie poszło z fizyki? Nie o tym mówimy.

      Śmieszny argument: wielu dobrych lekarzy nie umie fizyki, więc jej nie wymagajmy. Wielu też nie potrafi wskazać różnicy pomiędzy paprotnikami a okrytonasiennymi, przedstawić próby Trommera, a to znaczy, że niepotrzebna jest biologia i chemia?! Pewnie, lepiej rekrutować na medycynę na podstawie ładnego uśmiechu i matury z wiedzy o tańcu. Przecież lekarz musi wzbudzać zaufanie, a jak ma ładny uśmiech to mu będzie łatwiej co nie?

      Jak sobie ktoś nie radzi z czymś, to trzeba się wziąć za siebie, a nie żądać obniżenia wymagań.

      Na tej podstawie można też usunąć połowę przedmiotów ze studiów, bo po co one "dobremu" lekarzowi? A jaki to jest dobry lekarz? Taki co zna na pamięć wszystkie leki i wypisuje tanie recepty, czy taki, który oprócz wiedzy medycznej posiada wiedzę ogólną z różnych dziedzin i potrafi pomóc pacjentowi?

      Odpowiedz sobie na to pytanie, zanim następnym razem zaczniesz wyzywać kogoś od bufonów. Argumentami ad personam może ciskać każdy.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Akurat do Ciebie nic nie mam, Twoje opinie w poście są podane w sposób przystępny, chociaż mogę się z nimi nie zgadzać. Ale niektórzy komentujący zdają się nazywać studentów niezdających fizyki (bo studiują np w Lublinie etc.) tępymi kujonami. Bo jak pisze anonimowy - "na chemii i biologii wystarczy "tępe" wykucie, tak fizyka zmusza do ruszenia szarych komórek".
      Nie uważam kogoś kto jej nie zdawał, bo jej po prostu nie rozumie za kogoś niegodnego medycyny. Bo może być naprawdę bystry i mądry, i być sto razy lepszym lekarzem niż ktoś, kto zdawał fizykę. Biologia i chemia też wymagają myślenia, nie mniej niż fizyka.
      Wspomniany komentarz zirytował mnie do granic wytrzymałości.

      A za bufony się nie gniewajcie, przecież była emotikona :P. To było raczej żartobliwe.

      Usuń
    3. To dopsz :D Wybaczone, choć ja się nie gniewam. Następnym razem sprecyzuj bardziej komentarz, to unikniemy niepotrzebnych zatarć ;)

      PS Najłatwiej napisać coś anonimowo, a potem patrzeć, jak wywołuje to lawinę kłótni :/ Co poradzisz...

      Usuń
  12. Nauka, nauka, nauka... czy ludzie z sukcesami (wysoki wynik maturalny jest sukcesem) to ci, którzy umieją po jednorazowym przeczytaniu książki CZY ci, którzy spędzają po kilka godzin nad książkami, systematycznie utrwalając sobie wiadomości? o naszej zawodowej przyszłości decyduje "wrodzony talent", reszta odpada czy może pracowitość i wytrwałość to klucz?
    jeden dzień z twojego licealnego życia: od razu po szkole nos w książki i tak do wieczora? jak to wyglądało naprawdę? biologia i chemia na samych piątkach i szóstkach?

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ludzie z sukcesami to zarówno jedni, jak i drudzy. Świat nie jest biały, albo czarny. Jest cała paleta typów osobowości, a każda z nich przygotowuje się na swój specyficzny sposób. Choć można przyjąć, że istnieje zasadniczy podział na tych zdolniejszych, którzy nie muszą się tyle uczyć, oraz trochę mniej zdolnych, którzy chcąc osiągnąć to samo co poprzedni muszą pracować ciężej. Jest to trudniejsze, ale nie niemożliwe. Z drugiej strony nie wszyscy zostali stworzeni by iść na medycynę (czy inny bardziej wymagający kierunek-nie będę sztucznie skromny, medycyna to jeden z najbardziej wymagających kierunków) i wpychanie się na siłę (bo "fajnie" tam jest, bo rodzice by chcieli, bo mnóstwo kasy), kilkukrotne powtarzanie matury i inne cuda na kiju tylko po to, żeby się tam znaleźć, jest pozbawione sensu. Lepiej wybrać kierunek na miarę swoich możliwości, lub - według mnie - jeśli ma się oryginalny pomysł na siebie, zacząć go realizować jak najszybciej i nie tracić czasu na studia jeśli nie są do tego potrzebne. Tak więc nie ma jednego klucza do sukcesu. Ile ludzi, tyle kluczy. Sztuka w tym, żeby znaleźć swoje drzwi i je otworzyć :D

    A mój jeden dzień... Szczerze mówiąc to nie mogę sobie przypomnieć takiego przeciętnego dnia. Strasznie przeszkadza mi w tym ostatnie prawie 2 miesiące. Dziś mogę powiedzieć, że od razu po zajęciach jest nos w książki i tak do wieczora. A w liceum też była nauka... jakaś. Tyle że tam miałem określone strony w podręczniku, notatkę w zeszycie i jeśli to przerobiłem, to byłem dobrze przygotowany. teraz sytuacja się zmieniła. Mogę czytać temat z różnych książek, a i tak nie jestem pewien swojej wiedzy. Jest to na początku trochę dołujące, że olbrzymi czas poświęcony na naukę nie przekłada się na wynik. Ale nie ja pierwszy i nie ostatni.

    W każdym razie, w liceum (a przynajmniej ostatniej klasie) odpuściłem sobie całkowicie z innych przedmiotów, natomiast z biologii i chemii było bardzo dobrze (piątki owszem, szóstki dużo rzadziej :). I to był mój sposób na sukces - jeśli można to tak nazwać. Wiem, że gdybym pozostał grzecznym uczniem pilnie przygotowującym się na każdą lekcję z historii, przedsiębiorczości czy wosu, pewnie nie było by tak kolorowo :D

    Mam nadzieję, że odpowiedziałem przynajmniej po części na pytanie.

    OdpowiedzUsuń
  14. odpowiedziałeś. dziękuję bardzo i powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej, czy zdawales fizyke rozszerzona czy tylko podstawe? Co w ogole o tym sadzisz, czy jest szansa przygotowac sie samemu z fizy podstawowej? :)

    OdpowiedzUsuń