04 września 2012

SIX DAYS

Yeeah. 99% przeprowadzki za mną. Większość rzeczy już w mieszkaniu, pozostały tylko jakieś mniej istotne duperele. To dobrze, bo choć przenosiny do stolycy są ekscytujące, to jednocześnie męczące. I jeszcze ta podróż. Trochę się stresowałem, bo pierwszy raz jechałem samochodem w roli kierowcy tak daleko. Jakoś przeżyłem, dwa razy na światłach na mnie zatrąbili, ale przeżyłem. No i mogłem sobie klnąć do woli na innych kierowców. To bardzo poprawia humor :D
Pomieszkałem 6 dni. Stanowczo za mało żeby wdrożyć się w wielkomiejskie życie, ale wystarczająco, bym mógł powiedzieć, że bardzo lubię to miasto. Zgiełk, ruch, hałas, bieganie za tramwajem i ścisk w autobusie. No dobra... Autobusów nie polubię. Stanie w korkach w gorący dzień, wąchając wydzieliny innych ludzi, którzy nie wierzą, że dezodorant to nie diabelskie dzieło, ale bardzo potrzebny wynalazek nie jest przyjemne. Boszz. Nawet w stolicy znajdą się czarne owce. Ale poza tym to całkiem miło, w miarę czysto. Chce się tu mieszkać. Mmmm... Może to dlatego, że jestem z 18-tysięcznego miasta i większa aglomeracja robi wrażenie. A może to mój charakter. Wśród moich znajomych są też ludzie, którym warszawski pośpiech bardzo przeszkadza. Co kto lubi.
Jednak... chociaż to lubię, cieszę się, że mieszkam na Kabatach. Myślę, że po całym dniu hałasu docenię  panujący tam spokój. Widok na las z balkonu i okien. W każdym razie na pewno po paru miesiącach życia w śródmiejskim zgiełku. Tylko szkoda, że jest tutaj tysiąc milionów kilometrów ścieżek rowerowych, a mnie ukradli roweeeeer.  Muszę się zadowolić rolkami :/

Co do medycyny, to przyznam się, że zacząłem powoli ogarnianie osteo i łaciny. Jakieś podstawy: processusy, inferiory, anteriory, sulcusy, articularusy itepe itede. Myślę, że za konkretną naukę wezmę się już po przeprowadzce. Strasznie się niecierpliwię na anatomię, choć osteology trochę gasi mój zapał, bo to nie jest dziedzina pochłaniająca moje myśli. OUN i GiS - to dopiero coś! Ale na to trzeba jeszcze poczekać, więc na razie kości są spoko. Tym bardziej, że zdobyłem czaszunię! Nie posiada podstawy czaszki, co jest najtrudniejsze do nauki, ale oj tam oj tam. Ważne, że jest! Trafiło się ślepiej kurze ziarno (co przy mojej wadzie wzroku i tym, że niedługo będę nieźle dziobał nabiera dosłownego znaczenia).
Dowiedziałem się, w której będę grupie. Numerek jak numerek. Modlę się oby do tej samej nie trafił tylko pewien człowiek, którego każdy komentarz na fejsowym forum powoduje, że toczę pianę z ust. Ehhh. Może to wymodlę. Albo przekupię dziekanowe (mój autorski skrót na zbyt długie "panie z dziekanatu").

Aaaa. No i mam parę wieści co do nowego rozkładu zajęć na WUMie:
- nowy przedmiot: podstawy biologii molekularnej, czego absolutnie nie rozumiem. Mało tych pierdółek na chemii, biochemii i cyto? weird.
- cytologia jako samodzielny przedmiot w III semestrze.
- chemia zostaje.
- patofizjologia połączona w jeden przedmiot z fizjo trwający przez III i IV semestr.
- cała informatyka na IV roku (to się tyczy II wydziału. czy na I jest tak samo - nie wiem).

PS Oglądaliście pierwszy odcinek tevałenowskich Lekarzy

15 komentarzy:

  1. To jeszcze nic. Nam dowalili historię medycyny, socjologię, psychologię, informatykę na pierwszy rok... Czasozapychacze... No i biologia molekularna, przejrzałam harmonogram zajęć i zaczęłam się bać. Wejściówki? A zadania z poprzednich lat trochę doluja :/ miałam zamiar uczyć się dopiero w październiku, ale chyba jednak dowiem się wcześniej jakie są rodzaje wrzeciona kariokinetycznego o.O

    Oglądałam lekarzy. Nawet dwa odcinki, ale moim zdaniem trochę to żałosne. Może się jeszcze się rozkręci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To zmajstrowali trochę udziwnień...Najbardziej zastanawia mnie combo fizjo z patofizjo.

    Informatyka zlepiona w całość to nie jest najgorszy pomysł. Raz to odwalisz i masz spokój, a nie tak jak my, po 2 tygodnie na I i III roku...Fakt, że są to nawet przydatne zajęcia, ale na pewno całą wiedzę o skanowaniu baz naukowych można skumulować w 1/3 czasu przeznaczonego na te zajęcia.

    No baaa, oglądałam. Straszne to prawdę mówiąc (scena operacji i rzucanie skrzepliną jak 'zośką' z rąk do rąk - bezcenne!), ale podoba mi się koncepcja, która ma udowodnić, że kobieta-lekarz w męskim gronie wcale nie jest gorsza, jak się powszechnie uważa :-)

    A Warszawa jest jak najbardziej OK. Nie lubię jej tylko zimą/późną jesienią, kiedy jest bardziej szara od klimatów filmów Tima Burtona, ale przynajmniej zawsze można wymyślić jakąś opcję na spędzenie wolnego czasu i codziennie to może być inna opcja, inne miejsce itp ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chemia zostaje? Współczuję. Patofizjo z fizjo razem? Kolejny 'świetny' pomysł.. To samo z tą biologią molekularną. Jeśli jeszcze dodać, że w rekrutacji będzie fizyka ALBO matematyka, to naprawdę świetnie..

    I Lekarzy obejrzałam. Też dwa odcinki. Jakichś bardzo złych odczuć nie mam. Tego można się było spodziewać.. Ale żeby dziecko urodzone na początku 6 miesiąca ciąży tuż po porodzie darło się wniebogłosy to mnie zastanowiło. Albo po prostu mało jeszcze wiem..

    OdpowiedzUsuń
  4. Skąd masz takie informacje (tj. numer grupy dziekańskiej, o przedmiotach)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z dziekanatu. znajomy się pofatygował i zapytał :D

      Usuń
    2. Ciekawe kiedy będzie to wiedza ogólnodostępna. ;)

      Usuń
    3. Raczej nieprędko, nie każdy jest tam tak lubiany jak ja ;-)

      Usuń
  5. A macie może potwierdzone informacje na temat łaciny? czy osoby które miały ją w LO będą zwolnione czy nie?

    OdpowiedzUsuń
  6. nikt nie będzie zwolniony, wszyscy muszą chodzić, ale w tym roku tylko semestr :)

    OdpowiedzUsuń
  7. a kupujesz sobie bochenka? niektórzy mówią, że to podstawa, inni,że szkoda czasu i energii na bochna, a skawina i pituchowa to lepszy mix ;) ciekawi mnie Twoje zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku byłem bardzo napalony na Bochenka. Jednak wydawać co najmniej 200zł na tego kolosa, którego w brud jest w bibliotece trochę mi szkoda. Skawinę i Pituchową już mam, a te połączenie dużo osób chwali, mówiąc że jest w zupełności wystarczające. Ale jak będę przy kasie i znajdę okazję to chyba kupię, bo to moje "młodzieńcze marzenie" :P

      Usuń
  8. A po co kupować Bochenka? Można go dostać bez problemu w bibliotece. Starsze wydania też się nadają.Bochenka warto mieć, bo u niektórych asystentów Pituchowa to za mało.
    Skawina tylko do powtórek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez problemu? słyszałem, ze teraz z tą biblioteką online to masakra jest, żeby coś dostać...

      Usuń
    2. problem polega na tym, że jak rzuci się ileś osób na raz, to serwer się zapycha i dupa, jak to było, kiedy ją uruchomili i może tak być na początku roku. ale w jej zbiorach jest bardzo dużo Bochenków

      Usuń
  9. aa nie oglądałam Lekarzy. I nie obejrzę ^^
    za dużo ich już na codzień ;)

    OdpowiedzUsuń