15 października 2012

EVERY MOMENT COUNTS

Wybrałem się dziś po zajęciach na zakupy. Połowa października, dni jeszcze w miarę ciepłe, ale postanowiłem obejrzeć się za jakimś ciepłym kapokiem. Po pierwszej pomocy wsiadam w tramwaja, potem w metro, parę stacji i docieram do centrum handlowego. Wchodzę do jednego z tamtejszych sklepów, przeszukuję półki. Coś tam wybrałem, więc kieruję się się do przymierzalni, coby zobaczyć, czy wyglądam w tym zabójczo czy tylko fajnie :P
Idę, idę, a tu nagle przez głośniki: "Szanowni Państwo, nastąpiła awaria techniczna. Prosimy o natychmiastowe opuszczenie budynku i zachowanie spokoju". Awaria techniczna... tsaaa, kolejny alarm o niby-bombie (tak jak w minioną środę - wtedy mój znajomy musiał się ewakuować). Do awarii technicznej 3 radiowozy na sygnale raczej by nie jechały.
Chcąc nie chcąc, razem z 7985439512745 innych osób musiałem - z zachowaniem spokoju godnego studenta medycyny - przerwać zakupy i opuścić centrum. 
Nie mieli się kiedy w Al-Kaidę bawić tylko wtedy, jak kurtkę wybierałem. Damn it!


Po wielu godzinach spędzonych nad atlasem, słownikiem, podręcznikiem i modelem stwierdzam, że czaszka w końcu przyswojona w stopniu satysfakcjonującym. Choć pozostała jeszcze nauka pierdyliarda nerwów i naczyń, które przechodzą przez te wszystkie otwory, szczeliny, bruzdy, wcięcia, kanały i zatoki czaszki. Jest tego ponad 120 (liczyłem), ale to tylko zwykłe wykucie, więc trzeba siąść w skupieniu na trochę i będzie dobrze. Potem zaliczyć kolosa z osteo i będę anatomę w 1/8. Innej opcji nie ma :D 

Okazuje się, że histologia nie będzie tak lajtowym przedmiotem, jak mi się na początku wydawało. Na kartkówce pojawiły się pytania może nie specjalnie trudne, ale podręcznik trzeba było przeczytać, żeby na niektóre odpowiedzieć (O.o to błysnął! na kartkówkę trzeba było coś przeczytać?! aaach ci straszni nauczyciele). Za to objaśnienia do tej pory były prowadzone przez genialną kobietę. Konkretnie, ale z dowcipem, często złośliwym - takie lubię najbardziej. Oby tak dalej :D Jak tak sobie studiuję, to myślę, że nie jest tak przerażająco jak w opiniach niektórych. Dużo nauki - prawda. Mało czasu - też prawda. Ale za to jaka satysfakcja gdy wiesz, gdzie leży sulcus tendinis musculi flexoris halucis longi!

PS YouTube chyba nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Była piosenka o więzadle podłużnym, teraz o nerwach czaszkowych. Seriously?


PPS Obiecałem przed chwilą Pepsi, że ją pozdrowię, więc to robię: pozdrawiam Pepsi. Następnym razem chcę za to pół kotleta.

5 komentarzy:

  1. Jaki masz plan ćwiczeń z anatomii? Osteo całość na początku, czy jak? U mnie - kończyna górna i wszystko co z nią związane tj. kości, nerwy, żyły, tętnice, stawy i inne mniejsze rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas dwa układy (osteo i OUN) są wyodrębnione, dalej lecimy topograficznie. Kolejność jest taka:
      osteologia,
      OUN,
      głowa i szyja,
      klatka piersiowa,
      jama brzuszna,
      narządy moczowo płciowe i dno miednicy,
      grzbiet i kończyna górna,
      kończyna dolna

      Usuń
    2. Tylko życzyć powodzenia i mieć nadzieję, że samemu się to ogarnie :P

      Usuń
  2. hahahah piosenka o nerwach zarąbista :D
    no ja też ostatnio doszłam do wniosku, że opowieści o nauce dniami i nocami są przesadzone, ale nie mówmy hop, może jeszcze się zacznie :P
    a mogę wiedzieć ile mniej więcej czasu poświęcasz dziennie na naukę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Nauka dopiero się rozkręca :D

      Trudno mi powiedzieć ile czasu, bo go nie odmierzam. Zależy kiedy wracam do mieszkania i jak się czuję. Jak był luźny dzień to mam siłę na intensywną naukę, a jak ciężko, to raczej lekka powtórka. Ale nie siedzę dłużej niż do 24, bo o tej porze nie ma już sensu.

      Usuń