11 października 2012

SHOCK TO THE SYSTEM

Na sam pierw chcę przeprosić całym sercem (wszystkimi przedsionkami i komorami), że tak długo musieliście czekać na kolejnego posta. Powód prozaiczny, którego obawiałem się przed początkiem roku: deficyt czasu. Przyznam, że muszę jeszcze popracować nad efektywniejszym wykorzystywaniem tych 24 godzin. Czuję, że sporo czasu ucieka mi między palcami, a chciałbym przeznaczyć go choćby na częstsze pisanie.
Mimo tej przerwy, dziękuję za odwiedziny (których nabiliście już prawie 11 tysięcy, co mnie wzruszyło i uradowało wielce).

Od 3 dni mogę już mówić: jestę studentę. W pełnym tego słowa znaczeniu. Legitka odebrana już dawno, ale w poniedziałek otrzymałem indeks oraz złożyłem ślubowanie (jak i wszyscy studenci II Wydziału Lekarskiego naszego kochanego uniwersytetu). Z tej okazji mieliśmy dzień wolny. Nooo prawie wolny, trzeba było się tylko wybrać na porywającą immatrykulację - oczywiście, moje nazwisko tradycyjnie zostało źle przeczytane :/ Eeeh...czy to tak trudno złożyć w jeden wyraz 6 liter?
W każdym razie dodatkowy prawie-wolny-dzień był bardzo przydatny. Wystąpił już u mnie studencki syndrom wiecznego niewyspania. Nauka dopiero się zaczęła, na anatomii jeszcze banalna osteologia, a ja już jestem porządnie zmęczony. Po przyjściu do domu, najpierw muszę chwilę odpocząć, a czasem nawet się zdrzemnąć, by później w spokoju się uczyć. Jeśli można nazwać spokojem sytuację w naszym salonie, gdy Pepsi* łazi po internetach i ogląda kolejne odcinki Barw szczęścia,  Lama* jej pomaga wpierdzielając kolejne kotlety (czasami się coś pouczą, żeby nie było że nie), a ja z Czarnym* próbujemy się skupić na wartkiej akcji podręczników do anatomii. Bleeeh. Choć z drugiej strony... przynajmniej jest wesoło. Jednak pomysł nauki w zacisznej ubikacji staje się  mimo wszystko coraz bardziej godny uwagi.

Co do tych podręczników anatomicznych... Jak przypomnę sobie moje dawniejsze posty, jak jarałem się Bochenkiem , to robi mi się szkoda  samego siebie. A to było tylko jakiś miesiąc temu! 
Ostatnio, trochę pod wpływem doktora Graya*, (który czasem na zajęciach napomyka, że chyba nie przeczytaliśmy dokładnie podręcznika), a trochę pod wpływem legendy krążącej wokół tej książki no i mojej niegdysiejszej fascynacji, postanowiłem sięgnąć po tego kolosa.
No i się nieprzyjemnie rozczarowałem. Pół dnia straciłem na ogarnianie z niego kości skroniowej - z miernym rezultatem. Opisana strasznie szczegółowo, co w przypadku tak skomplikowanej struktury, wydaje się mało trafne. Przynajmniej dla mnie - co kto lubi.
Dlatego dziś postanowiłem, że głównymi bohaterami odcinka pt. "Os temporale vol. 2" będzie Skawina & Pituchowa feat. Sobotta (musiałem pożyczyć od Czarnego, bo mój piękny Netter zawiódł kompletnie w całej czaszce - parę rysuneczków z podpisanymi tylko najprostszymi strukturami - chyba poyebao, jak myślą, że z taką wiedzą mam zaliczyć osteo).

I tak to zbliżamy się powoli do pierwszego kolokwium z anaty (25 października - przy okazji moje urodziny, więc coś świętować na pewno będę, a czy to będzie zaliczenie kości - czas pokaże). Ale zanim kolokwium, w piątek czeka nas kartkówka z histologii. Jestem naprawdę zaskoczony, że mimo 3 tygodni nauki do tej pory nie mieliśmy żadnej wejściówki czy jakiejkolwiek formy grupowego pytania. Nie żebym się skarżył, mogłoby tak pozostać. Braku kartkówek nigdy za dużo :D


Postanowiłem, że trochę rozbuduję bloga. Pod względem treściowym. Do tej pory ograniczałem się do wylewania na klawiaturę mniej lub bardziej trafnych spostrzeżeń przede wszystkim na temat studiów (bo i taki w sumie był zamysł). Medycyna jest fascynująca, ale nie będę ciągle wałkował tematu anatomii i jak to nie jest ciężko na pierwszym roku. Bo to każdy wie. Chcę trochę urozmaicić tę pisaninę, odświeżyć i zachęcić do częstszego komentowania, dlatego od czasu do czasu będą się pojawiały wątki mniej powiązane z białymi fartuchami i całą tą medyczną śmietanką.

Żyjcie zdrowo!
_________________________________________________________________________________
*Objaśnienia:
Pepsi, Lama i Czarny - współlokatorzy, studentki (Pepsi i Lama) i student (Czarny) I roku różnych warszawskich uczelni. Pepsi na WAT, Lama na SGGW, Czarny ze mną na WUMie.
dr Gray - asystent anatomii, przezwisko wybrane nieprzypadkowo. Studenci WUMu na pewno rozszyfrują tę szatańską zagadkę.

11 komentarzy:

  1. Bochenka to sobie zostaw dopiero do nauki narządów, ewentualnie GiSu (ale to naprawdę EWENTUALNIE) ;-) Do OUNu i tak będzie Doba i ewentualnie Gołąb. Kości z Bochenka to jedno wielkie nieporozumienie :-)

    A co do Twojego asystenta - jest jedyną osobą, której wykłady z anatomii wydawały mi się ciekawe i których na pewno nie nazwę zmarnowaniem czasu ;-) No i ma super specjalizację ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No o wykładach prof. Ciszka też nie można powiedzieć żeby zanudzały. Nawet przebeznadziejne stawy ciekawie przedstawił.

      Co do tej specjalizacji - nie bardzo mnie ona pociąga. Ale doświadczenie w niej zdobyte na pewno pomaga w prowadzeniu i uatrakcyjnieniu zajęć.

      Usuń
    2. No dobra, zwracam honor, Ciszek też fajnie prowadził. Niestety najfajniejsi asystenci prowadzą pojedyncze wykłady, na które można trafić przypadkiem albo niestety trafić na wykład z serii 'rozwój małpiatek, wyraków itp.'

      Usuń
  2. ja dzielnie trwam przy bochenku, ale chyba odpuszczę, bo to czytanie to strata czasu normalnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okropna strata czasu. Taka jest prawda, że mnóstwo się o nim mówi, ale skutecznie uczyć się nie można. Według mnie to raczej książka, do której zagląda się, gdy pojawiają się jakieś wątpliwości.

      Usuń
  3. heh:) ja od razu wiedziałem, że bochenek będzie mi obcy;-d wprawdzie wypożyczyłem ostatnio wszystkie tomu z biblioteki pod presją "inni mają a ja nie mam" ale nie sądzę, żebym kiedykolwiek do niego zajrzał =D na razie uczę się tak jak ty z Pituszki, skawiny i z Nettera:) połączenie mam nadzieję skuteczne:D a czy na pewno też przekonam się 25 października^^ koło praktyczne z kończyn :)
    powodzenia życzę Tobie i sobie;)

    fowme.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  4. <3 kość skroniową z bochna czytałam 4h <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po roku anatomii i słuchaniu o bochenku chyba przestanę lubić chleb i przestawię się tylko na bułki :P

      Usuń
  5. 25 to nie jest z kończyn tylko z całej osteo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kolega jest z innego uniwersytetu :)

      Usuń
  6. Z Bochna uczyłam się kilku tematów do egzaminu z anaty,kiedy byłam na analityce. Stwierdzam, że jest dobry do podusi, szybko idzie usunąć :P

    OdpowiedzUsuń