11 listopada 2012

HOPE FOR THE HOPELESS

Rany, ależ mnie tu nie długo nie było... To znaczy, bywam codziennie, doglądam moje dziecko, czy ma się dobrze, tylko na dokarmianie nie zawsze jest czas :/ Niedobrze, bo trochę się dzieje i naprawdę jest o czym pisać. Ale czasami tak ciężko się zdobyć, żeby siąść i sklecić kilkanaście sensownych zdań...


Ogólnie można powiedzieć, że od paru dni chodzę jak uskrzydlony. W czwartek była chyba najlepsza - jak do tej pory - anatomia. Wyniki z wejściówek to w dalszym ciągu wartości w niskim przedziale (jeszcze nikt żadnej nie zaliczył), ale kto by się tym przejmował. Pff... Jakieś kartkówki. Myślę, że ich istotą jest raczej nabranie wprawy w rozwiązywaniu testów niż napykanie punktów. Była najlepsza, ale chodzi mi raczej o samą atmosferę. Trudno mi znaleźć na to dobre określenie, było po prostu... fajnie (no może formalina psuje trochę powietrze). Z asystentem świetnie się dogadujemy, jest nauka, ale i są też żarty. Przyszli też studenci z 2. roku i zrobili nam szpilki. Nie poszło AŻ tak strasznie (choć bym nie zaliczył, bo zrobiłem 2 błędy w bazówkach - zapomniałem jak jest jądro ogoniaste po łacinie i coś jeszcze - a za polskie nazwy niestety 0 punktów), ale to też traktuję jako luźny trening, niż wyścig "kto napisze najlepiej" (ale nie ma co ukrywać, że napisanie najlepiej w grupie jest bardzo przyjemne). Tak więc w końcu anatomię mogę nazwać ciekawym przedmiotem. A najfajniejsze jest to, że choćbym siedział 90297537590 godzin nad Bochenkowym OUNem (wrócił do łask - tom IV dużo przyjemniejszy niż I), asystent i tak poinformuje nas o rzeczach, które słyszę pierwszy raz na uszy.

Jest lekki zapierdziel, co tu dużo gadać. Ale są i dobre strony. Trzymanie po raz pierwszy mózgu w rękach to niezapomniane doświadczenie. Wcale nie jest taki galaretowaty jakby mogło się wydawać. Ja bym go raczej nazwał zbitym, choć dosyć kruchym. No i dosyć ciężkim - w porównaniu z moimi wyobrażeniami. Ale na pewno nie jest jak kurczak! WTF?! Niby z której strony!

Ciekawie zrobiło się też na pierwszej pomocy. Ostatnio chodziliśmy po szpitalu. Też niby takie zwyczajne, ale w końcu poczułem, że studiuję medycynę. Wooaaa! Rzadko mam okazję bywać w szpitalu, więc cała ta maszyneria, chodzenie w kitlu to było coś!

Nie chciałem być studentem, który po prawie 2 miesiącach studiowania ocenia co będzie mu potrzebne a co nie, no ale biofizyka!!! Co to ma być?! 3 godziny pieprzenia o niczym, rysowania wykresików. Z dupy przedmiot. Jak i łacina. Tyle w temacie.
***

W piątek mieliśmy iść do Medyka (taki studencki klub). Raz - że koniec tygodnia, dwa - że miał grać WEEKEND:

Nie trawię takiej muzyki, jednak całkowicie zmieniają słuch muzyczny, więc po małym biforze u znajomej ruszamy w drogę. Dochodzimy na miejsce, a tam kolejka na milion osób. W sumie można było przewidzieć, że zagęszczenie ludności będzie nieco większe niż przeciętnie, ale że aż taaak! Kurde. Musieliśmy odpuścić i wszystko przeniosło się do różnych domów. A WEEKENDU mogę sobie posłuchać tylko na yt.

9 komentarzy:

  1. Prawda jest taka, że chyba do końca żaden podręcznik do neuroanatomii używany w PL nie spełnia wymogów upływającego czasu i odkryć, niestety. Ponoć angielskie wydanie Grey'a ma wszystko, co jest potrzebne, no ale...tak, mozna oczywiście inwestować w milion książek polecanych przez asystentów, student to przecież bogata osoba inwestująca przede wszystkim w mega drogie książki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to bardziej przeraża godzina o której to piszesz :p O tej porze to ja na drugi bok się przekręcam;)

      Usuń
    2. A ja po kac-niedzieli siadam do biofizyki ;-)

      Usuń
  2. hej. poproszę o odpowiedź na komentarz pod wpisem z sierpnia "SHAKE YOUR GROOVE THING". myślałam, że gdzieś tam Cię ten blog poinformuje o pojawiającym się komentarzu w starszej notce. chyba, że nie odpisałeś celowo, więc z góry za zawracanie tyłka przepraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oh sory, zwracam uwagę tylko na te pod ostatnimi postami. ale już przeczytałem tamten komentarz, tylko proszę o trochę czasu, bo odpowiedź będzie trochę dłuższa:D

      Usuń
  3. ten mózg nie jest taki galaretowaty bo jest cały usztywniony po tym utrwalaniu :P faktycznie mnie też fascynuje, ale ciało modzelowate i to jeszcze poszarpane na serio jest jak kurczak :D ciesz się, że nie masz jeszcze chemii (bo II WL chyba nie ma?), bo przy niej biofizyka to bajka :) przez tą chemię i biofizykę nie mam czasu uczyć się anatomii xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No słyszałem, że z chemii to trzeba się uczyć. a biofizyka to taka z przymrużeniem oka u nas jest. Mnie najbardziej szkoda tych 3 godzin co tam siedze, a mógłbym spać (czyt. uczyć się ounu;) !!!

      Usuń
    2. Z tą chemią nie przesadzajcie, nie jest tak trudno zdobyć punkty na zwolnienie, nie mówiąc o zaliczeniu ćwiczeń. Mózg i generalnie głowa to części ciała, w których jest dużo małych rzeczy na małym obszarze - potem będzie łatwiej, płuca, wątroby, te sprawy.

      Usuń
  4. na co dzień nie słucha się takiej muzyki (choć są wyjątki:P), ale na imprezę i do tańczenia,wygłupiania się jest najlepsza :D

    hoho no to pierwszy lans w szpitalu zaliczony :)

    OdpowiedzUsuń