23 stycznia 2013

LIFE DURING WARTIME

~ Histologia ~

Nauka z histologii w ciągu semestru ograniczała się do przeczytania odpowiedniego rozdziału Sawickiego na dane zajęcia... A i z tym był czasem problem. Na dwa tygodnie przed kolokwium uświadomiłem sobie, że muszę wykuć 300 stron na pamięć (starsi się pewnie śmieją: "przyjdzie farmakologia to się będzie modlił, żeby było TYLKO 300 stron"). To znaczy, wiedziałem o tym trochę wcześniej, ale ta liczba była bardzo abstrakcyjna. Dopiero, gdy chwyciłem w rękę podręcznik, dotarło do mnie, ile to 300 stron. Z tego powodu, zachowując zdrowy rozsądek, zacząłem się uczyć. Ostatnie dni to było ostre siepanie materiału, a moje osiedle o 4 rano bardzo często wyglądało tak:



Wyrobiłem się ze wszystkim (chociaż paroma dniami bym nie pogardził), powtórzyłem materiał, porobiłem trochę testów. Dzień przed kolosem stres mnie zżerał i określenie "srać ze strachu" nabrało dosłownego znaczenia.
W pamiętną sobotę 12.01.2013, elegancki jak coś tam (porównania nie są moją mocną stroną) ruszyłem do Centrum Dydaktycznego, by mądrości swe od dwóch tygodni w pocie czoła zdobywane, na papier przelać.
Z samego przebiegu kolokwium mało co pamiętam. Niepotrzebnie chyba zapiąłem ostatni guzik w koszuli i nie wszystko pracowało jak trzeba ;)
W każdym razie, po teście wyszedłem z sali lekko przybity. Trochę czasu na naukę poświęciłem, a pytania, a raczej odpowiedzi do nich, wcale nie były dla mnie oczywiste. To chyba specyfika tego zakładu. Pro-studencki to on specjalnie nie jest... wystarczy spojrzeć na godziny kolokwiów czy egzaminów.
Chociaż... z drugiej strony, chyba nie o to chodzi żeby wszyscy zdali na 5, tylko żeby odsiać tych co umieją od reszty. Ale i z tym różnie bywa. Niby test, niby sprawiedliwie, ale kiedy pojawiają się pytania o szczegóły, to zaliczenie ma formę loterii: wygrywa ten, któremu udało się coś tam zapamiętać i potem na to trafił w pytaniach.
Aj tam, wszystkim się nie dogodzi, temu pasuje ustny, temu test, temu coś tam jeszcze... Whatever. Miłe jest to, że po dwóch kolejnych, stresujących dniach oczekiwania na wynik, dowiedziałem się, że jestem wśród wygranych. Jeden problem z głowy.

~ Anatomia ~

Nie mogłoby być posta bez wzmianki o anatomii... Spaczyła mi umysł, ale jest tak fascynująca (czytaj: oprócz osteologii), że wybaczam.
Wobec pre- i posthistologicznego stresu, kolokwium z głowy i szyi przyszło niespodziewanie szybko. I nie taki diabeł straszny jak go malują. Szpilki, może trochę trudniejsze niż na OUNie, ale do przeżycia. Za to test, według mojej skromnej opinii, dużo łatwiejszy niż poprzedni. Tylko te pytania o rozwój... Masakra. Mimo obecności na wykładzie Pani Profesor Od Rekinów i Dinozaurów, przykro mi - nie zrozumiałem tego. Pozostałe całkiem przyzwoite, parę pytań trafiło się z bazy (przy okazji na fejsie rozpętała się wielka burza, ponieważ okazało się, że IWL miał test całkowicie z bazy... i wielkie krzyki, że co to, że jak to itepe. cała dyskusja była żenująca. niby to yntelygencja, ale zachowaniem tej yntelygencji za bardzo nie pokazuje. bleeh).

W każdym razie, według starszych, mądrzejszych roczników, najtrudniejsza część anatomii za nami. Po feriach zaczynamy klatkę piersiową, której ze względu na serce, też jestem bardzo ciekaw. Mam nadzieje, że teraz będzie tylko z górki, choć z wolnym czasem (jeśli takowy do tej pory istniał) może być jeszcze gorzej. W drugim semestrze zaczynam dwa fakultety - jeden z tematyką wokół diabetologii, drugi - psychiatrii. Żaden nie jest specjalnie w kręgu moich bliższych zainteresowań (nooo... może psychiatria), ale na diabetologicznym zdobędę jakieś podstawy do pisania prac naukowych i prowadzenia własnych badań, co marzy mi się zacząć na II roku, natomiast na psychiatrycznym - jakieś obycie ze szpitalem i pacjentami - może specyficznymi, ale przez to chyba tylko bardziej interesującymi.

~ Biofizyka ~

Dziś było zaliczenie z biofizyki. Tak w ogóle, to przepraszam, że wszystko na raz... i histologia, i anatomia i biofizyka, ale postanowiłem coś napisać dopiero po przeżyciu tych dwóch tygodni.
Zatem... Zaliczenie z biofizyki było sympatyczne, jeśli można użyć takiego przymiotnika do tego przedmiotu. Test miał się praktycznie nijak do skryptu i ćwiczeń, ale dzięki przerobieniu ubiegłorocznych pytań, z których jakieś 80% się powtórzyło, wyszedłem sceptycznie zadowolony... sceptycznie, bo z tym zakładem nigdy nic nie wiadomo ;)

~ Podsumowanie ~

No i co, jakoś ten semestr przeżyłem bez większego ubytku na zdrowiu. Pomijając to, że patrzę na wszystkich przez pryzmat anatomii, myślę, że zachowałem w sobie jeszcze resztki normalności. Jaki bym nie był, ostatnie miesiące były najlepsze i najciekawsze w moim ponad 19-letnim życiu. Studiuję to, o czym marzyłem, w mieście o jakim marzyłem, wśród ludzi o których marzyłem. Czego chcieć więcej? (wiem, wiem... jeszcze piękna żona, mądre dzieci, Lexus IS 250C i dom nad Morzem Śródziemnym. Ale z tym to pewnie jeszcze parę lat ;)

Kolejne pół roku bliżej do wymarzonego dochtóra. A najlepsze i tak jeszcze przede mną.




Dawno nie było muzyki, więc dorzucam jeszcze kawałek, który namiętnie słucham od jakiegoś czasu. Enjoy!

23 komentarze:

  1. Z tym anty-studenckim nastawieniem to się co do histologii nie zgodzę ^^ Ja już dawno przestałam oceniać zakład przez pryzmat łatwości testów, bo to się raczej nigdy nie sprawdza, a przez organizację i przekaz informacji do studentów, a histologia jest jak do tej pory najbardziej ogarniętym zakładem jeśli chodzi np. o publikacje wyników ;-) A to baaaardzo ważne, jeśli chce się mieć szybko wiadomość o tym, czy ferie będą czy jednak nie będą spędzone nad książkami ;-)

    Klatka piersiowa to chyba najlepszy dział anatomii - wreszcie można sobie coś kupić do domu i uczyć się 'na narządzie' - a mianowicie - na serduchu z mięsnego :-) Polecam, pomocne bardzo ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda to prawda, wyniki elegancko dostępne w internecie. Nie tak jak z anatomii. Napisaliśmy kolokwium i wyniki dopiero na zajęciach po feriach bo nikt nie raczy zamieścić na stronie czy chociaż wysłać maila... :/

      Boję się w takim razie, jak wygląda antystudencki zakład.

      A sercem... no no. Nie mogę się doczekać wycieczki do mięsnego :)

      Usuń
    2. Jeśli uważasz, że Z-d Histologii jest dobrze zorganizowany, to może dlatego, że miałaś styczność z 4 zakładami na krzyż w ogóle... Będziesz w tym semestrze miała Immunologię, to zobaczysz co znaczy słowo organizacja ;-)

      Usuń
    3. Och no tak, wybacz że śmiem w ogóle oceniać cokolwiek skoro tak mało jeszcze przeżyłam ;-)

      Usuń
  2. Czym są te 'szpilki'? Już któryś raz spotkałam się z takowym określeniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kolokwium praktyczne. Jest rozstawionych kilkanaście preparatów i modeli i wbite w nie szpilki (na kolokwium jest ich 18 ) przez asystenta. Student musi je rozpoznać i napisać w ciągu 30s ich nazwę. Od tego roku pierwszych 9 szpilek piszemy po łacinie, a kolejne 9 - po angielsku :)

      Usuń
  3. Zamierzasz na 2 roku prowadzić badania naukowe?! A z jakiej dziedziny, jeśli mogę zapytać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam jeszcze dokładnie sprecyzowanego tematu, choć od dawna interesuje mnie działka neuro i endokrynologii. Gdybym wiedział dokładnie to bym już na pierwszym roku starał się zakręcić wokół jakichś badań. Na ile to będzie możliwe to zobaczymy. Po co zwlekać? I skąd takie zdziwienie?

      Usuń
    2. Zdziwiłam się, bo wydawało mi się, że na 2 roku nie ma się jeszcze odpowiedniej wiedzy żeby własne badania robić...

      Usuń
    3. Zdziwienie chyba stąd, że 'prowadzenie badań naukowych' na II roku to raczej nic innego, jak co najwyżej robienie ankiet (jeśli będziesz prężenie działać w jakimś kole naukowym), ewentualnie testów na komputerze.

      Usuń
    4. Znajomy rozpoczął badania pod koniec liceum, na I roku miał publikacje, od początku studiów jest przewodniczącym koła, teraz jest zapraszany na konferencje np. do Berlina. A jest na 3 roku.

      Może i mała wiedza, ale przez to mam siedzieć w domu i nic nie robić? Trzeba próbować, bo z takim myśleniem można całe 6 lat studiować i nic nie zdziałać.
      Poza tym, czegoś takiego nie podejmuje się samemu. W dodatku są opiekunowie.

      Trochę odwagi.

      Usuń
    5. Nie wierzę, że zrobił to bez pomocy kogoś znajomego ;) Smutna prawda.

      Usuń
    6. Miał dużo samozaparcia. Bardzo chciał, zakręcił się, popytał, poprosił. I nie jest z lekarskiej rodziny o dziwo :D Wierzę, że można jeszcze coś zrobić nie mając pleców. Na pewno dużo trudniej, ale póki mnie studia nie zepsują, będę się tego trzymał :)

      Nawet jeśli przyszłoby mi robić ankiety, to od czegoś trzeba zacząć ;)Nie oczekuję nie wiadomo jakich kokosów na początek.

      Usuń
    7. Nie demonizujmy i nie spisujmy wszystkiego na straty ;-) Zazwyczaj jak z góy się zakłada, że coś nie wyjdzie, to tak się niestety stanie. Wystarczy trochę samozaparcia i konsekwentnego drążenia tematu, a wszystko się uda. Nie trzeba przecież zaczynać od prowadzenia ogólnopolskich konferencji, nawet prezentacje naukowe na kołach to fajny początek dający możliwości rozwoju własnych zainteresowań ;-)

      Usuń
    8. resve, aż serce się kraje jak widzę komentarze tego typu. Jak ktoś nie płacze cały czas nad tym jak to nie ma znajomości tylko pracuje na to żeby coś osiągnąć to prędzej czy później to dostaje. Co do odpowiedniej wiedzy to ma ją każdy, kto po prostu czyta - studiujemy, więc nie ma lepszego czasu na naukę niż teraz i nie ma to żadnego znaczenia, na którym roku jesteśmy.

      Usuń
    9. Na naukę oczywiście zawsze jest odpowiedni moment. Ale badania naukowe polegają na tym, że dokłada się nową cegiełkę do obecnego stanu wiedzy w danej dziedzinie. No więc siłą rzeczy, moim zdaniem, żeby robić badania naukowe należy mieć ugruntowaną wiedzę na dany temat. Dlatego dziwi mnie, że ktoś kto jeszcze nie miał żadnego przedmiotu klinicznego chce robić badania ;) No ale oczywiście są różni ludzie i zdarzają się nawet tacy, co mają doktoraty w wieku 16 lat. Więc jeśli ktoś czuje, że jest w stanie, to tylko trzymać kciuki i życzyć powodzenia ;)

      Usuń
    10. Ludzie od czarnej roboty też są potrzebni, a od czegoś trzeba zacząć. Lepsze to niż siedzenie na tyłku i oglądanie się na innych. Nauka i praca człowieka wzbogaca :D

      Usuń
  4. Nie myśl sobie właśnie, że Cię zniechęcam, ale wiem z własnego doświadczenia, że niestety, ale bez dobrego zaplecza 'znajomościowego' jest po prostu.. ciężko. W przypadku prac dt. pacjentów uzyskanie choćby zgody kierownika kliniki nie jest wcale łatwe. W każdym bądź razie, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno trochę szczęścia nie zaszkodzi... Mimo to będę próbował. Dzięki :D

      Usuń
  5. Serduszka są świetne :D! Zresztą klatka była najprzyjemniejszym działem ze wszystkich, które do tej pory przerabialiśmy ( kończyny, GiS, no i klatka właśnie :D)
    No i trochę mnie zdziwiłeś OUNem.. Jak to prosty o.O? U nas wszyscy na niego narzekają, zdaje go najmniej osób, nawet sami asystenci mówią, że zajęło im kilka lat na zrozumienie całości :O
    P.S. Skinny love <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako dział, uważam że OUN był najtrudniejszy do tej pory, chyba wszystko przez tę czynnościówkę (drogi czucia, wstęgi, jądra, porażenia itepe) ale szpilki mieliśmy z niego bardzo łatwe, test był trochę trudniejszy, jednak to mój ukochany dział, więc dobrze mi się uczyło i jakoś poszło :) W GiSie taka trudność, że na małej powierzchni jest mnóstwo różnych struktur, przez co i szpilki trudniejsze.

      A to że się zdało OUN, to według mnie jeszcze nie dowodzi, że się go zrozumiało. Jest tak obszerny, że czuję, jakbym polizał tylko cukierka... i to przez papierek. Ale przez to tylko jeszcze bardziej mi się podoba :D

      Usuń
  6. Widzę, że nauka w Wawce idzie pełną parą! Trzymam kciuki i niedługo przyjadę Was odwiedzić :)
    Kraśniczanka pozdrawia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że wtedy, kiedy ja wracam do domu :/

      Usuń