28 lipca 2013

STARING AT THE SUN

Mimo wielu opowieści o fatalnych praktykach po I roku (przynieś, wynieś, pozamiataj), ja i tak nie mogę się ich doczekać. Cieniem na nie kładzie się tylko poranne wstawanie, które ustawowo powinno być zakazane... W każdym razie, niektórzy zdążyli swoje praktyki odbyć / pieczątkę podbić, inni są w trakcie. W związku z tym na fejsie co rusz wpis typu: "milion godzin w szpitalu. tysiąc operacji. nie mogło być lepszego dnia" lub foteczka w chirurgicznym stroju. Śmieszne. Lans na praktyki PIELĘGNIARSKIE zawsze spoko. Gdy coś takiego pojawia się na tablicy, jedyną słuszną reakcją jest to:



Zobaczycie, że mój pierwszy post opisujący praktyki będzie aż chciał wyskoczyć z ekranu i skakać po pokoju z radości. No chyba, że faktycznie będzie fatalnie - wtedy na Waszych oczach poderżnie sobie gardło, że spędzi tak 4 tygodnie. Jednak jestem z natury optymistą, toteż liczę na udaną współpracę ze szpitalnym personelem. A ta zaczyna się już jutro. Chorzy mogą już spać spokojnie! Doktor Adrian was wyleczy - zmierzy ciśnienie, poprawi poduszkę, głodnych nakarmi, spragnionych napoi, kroplówki założy. W skrócie: życie uratuje.

Zgodnie z prawem Murphy'ego: mamy wolne - niebo musi być zachmurzone. Dzięki temu zamiast wygrzewać dupsko po długiej i srogiej zimie, odgaduję kształt chmur. Dam sobie rękę uciąć, że wraz z rozpoczęciem praktyk, niebo będzie gładziutkie jak pupcia niemowlaka*.

* Pisałem to parę dni wcześniej, no i wykrakałem. Ostatnia niedziela przed praktykami - oczywiście piękne niebo i ponad 30 stopni. Spodziewam się burzy w najmniej odpowiednim momencie. Fuck weather.

***

W czwartek po raz drugi byłem oddać krew. Zbierałem się od dawna, aż w końcu zgadałem się ze znajomymi i poszliśmy razem. O ogromnym pożytku jakim niesie to za sobą, chyba nie trzeba nikomu mówić. Za to każdemu, kto nie ma do tego przeciwwskazań, powinno wejść w nawyk. A jak do kogoś literki nie bardzo trafiają, niech obejrzy telewizję. W niej co jakiś czas słychać o zachęcających do oddawania krwi akcjach. Zachęcające są również panie na stacjach krwiodawstwa (oprócz tej z rejestracji) - sprawdzone dwukrotnie, polecam ;D Oprócz możliwości oddania krwi w Regionalnych / Wojewódzkich Centrach Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, w wybranych miejscach większych miast stacjonują krwiobusy. Tutaj możecie znaleźć ich harmonogram.

***

Na jednym z fejsowych grup medycznych rozgorzała dyskusja o czaszce. Trzeba powiedzieć, że szybko straciła swój merytoryczny charakter, ale pokazała, że jest duża różnica zdań. Pomijając prawne konsekwencje handlu szczątkami, które są jasne i nad nimi rozprawiać nie trzeba, pozostają kwestie etyczne. Muszę przyznać, że przed I rokiem poważnie zastanawiałem się, czy dokonać takiej transakcji. Presja otoczenia była dosyć silna, a argumenty o tym, że "to tylko 3 zajęcia, w Anatomicum można wypożyczać modele, a w bibliotece prawdziwe, bardzo ładne okazy" jakoś średnio trafiały. Nie zrobiłem tego jednak i cieszę się z tego powodu - mam czyste sumienie i w portfelu zostało trochę pieniędzy. Takie też rozwiązanie (nie kupować!) proponuję wszystkim przyszłym medykom.

***

Spostrzegawczy zapewne zauważyli nju luk bloga. Zarząd Google'a prawdopodobnie wyczytał, że planuję zmienić grafikę, ale że jestem rozleniwiony i trochę się z tym opieprzałem, to dali mi kopa psując widok dynamiczny.
Wyszło nie najgorzej, ale jestem też otwarty na pomysły od Was. Dodałem parę linków, które warto odwiedzić, a w zakładce "kontakt" znajdziecie też maila. O numer telefonu trzeba się bardziej postarać :P 

Liczba komentarzy pod poprzednim postem trochę mnie onieśmieliła. Za miłe słowa dziękuję obiema komorami serca. Jednak nagrodę za najlepszy komentarz ("Ale pierdolenie") otrzymuje... 
uwaga, uwaga... .  .   .     
                                  .
                                    .
                                      .   .  . ... Anonimowy!
Gratuluję i pozdrawiam


Podobnie jak w ciągu roku, plany na wakacje były ambitne. Jeszcze przed sesją rozmyślałem o tym, jak to nadrobię tyle filmów, seriali i książek. Spędzę ten czas tak produktywnie. Rzeczywistość jest trochu inna. Znajduję się w dziwnym stanie. Mam czas i chęć, żeby coś robić, ale nie mam siły i wybieram leżenie do góry brzuchem. Jednocześnie nic nie robiąc mam wyrzuty sumienia, bo przecież MOGĘ robić to, na co nie było czasu przez cały rok. Wystarczyło tylko parę miesięcy, by ukształtować takie myślenie. Jest nauka - chcę wolne, jest wolne - żałuję, że nic się nie uczę (czy tylko u mnie nastąpiło już tak poważne uszkodzenie płata czołowego, lub jakby powiedział znajomy - nieuleczalna mózgopatia®?). Ciężki jest los studenta. Nawet w wakacje.

Życzcie mi miłego poniedziałku ;) Pozdro

50 komentarzy:

  1. Już są pierwsze samoje*ki w maskach na twarzy w przebieralni? Awww :3
    Niestety, prawda jest taka, że warto się przyłożyć do tego, co jest wpisane w program tych praktyk, a na operacje można się wybrać podczas luźniejszego dnia. A jeśli pielęgniarki są oporne na pokazywanie techniki wkłuwania to trzeba postarać się zmienić oddział albo grzecznie je poprosić (jako chłopak i tak masz z tym łatwiej, uwierz...)
    Potem na każdych praktykach wszystko będzie bardzo lekarskie, a zakładanie wenflonów i podłączanie kroplówek przyda się każdemu lekarzowi, nawet jeśli ma się skończyć na podaniu płynów skacowanemu koledze po imprezie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jakim stopniu te umiejętności się przydadzą - pokaże czas. Przyłożę się, bo chciałbym to umieć... tylko to karmienie i ścielenie łóżek trochę słabe :/

      Usuń
    2. Karmienie, ścielenie łóżek uczą pokory wobec pacjenta i szacunku dla pracy salowych i pielęgniarek. Też to robiłem po I-szym roku i wspominam jako ważną lekcję.

      Usuń
    3. Mnie karmienie i zmienianie pieluch nauczyło jak istotne jest to, by chorym ludziom zapewnić najbardziej godziwe warunki. I jak NIE należy ich traktować. A niestety, zarówno lekarze, jak i pielęgniarki często używają zwrotów w stylu "zanieś to do 'śmierdziela z ósemki' albo przy danej osobie mówią, że 'to bieda mieć taki ciężar w domu'. Sama to słyszałam, żenada na całej linii. Trzeba pokonywać swoje opory. Niestety 70% leczonych pacjentów to starsi ludzie, a część z nich jest niedołężna, nie ma się co oszukiwać, że każdy będzie zadbany i światły na umyśle jak to zwykle bywa w filmach.

      Usuń
    4. A, i co do przydatności tych umiejętności - trochę wstyd jak trzeba nagle podać pacjentowi lek dożylnie, a lekarz nie potrafi założyć wenflonu tylko czeka na pielęgniarkę, skoro pacjent od razu mógłby mieć podany lek bezpośrednio przez niego...

      Usuń
    5. Zgadzam się. Mam do tego podobne podejście.

      Usuń
    6. Jak ktoś wyżej pisze te "słabe" czynności uczą więcej niż nam się wydaje. Już jestem po praktykach, było na prawdę zajebiście. Pielęgniarki były bardzo miłe, uczyły nas wszystkiego czego się dało. A w wolnych chwilach podłączałam się do lekarzy, towarzysząc w obchodach, badaniach USG, tomografiach, endoskopiach. I nauczyłam się wiele rzeczy, które są na tę chwilę ponadprogramowe,ale na pewno zaprocentują, gdy dojdziemy do tego z materiałem ;)Nie było to zwykłe paczenie na coś czego nie rozumiem, lekarze wszystko wyjaśniali i tłumaczyli, czasem pozwolili coś zrobić. Będę miło wspominać te praktyki. Powodzenia na Twoich i pamiętaj, żeby nie zadzierać nosa - z pielęgniarkami trzeba żyć w zgodzie :D

      Usuń
  2. wolalbym sie zesrac na srodku korytarza w szpitalu niz jakby mial mnie leczyc tak zadufany w siebie gowniarz okreslajacy sie jako doktor Adrian ledwo skonczywszy pierwszy rok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh widzę nie wszyscy łapią ironię. Wydawało mi się, że zostało to tak przejaskrawione, że nawet małpa by się zorientowała.

      W takim razie miłego srania życzę :)

      Usuń
    2. Zadufanym można być "w sobie", ale na pewno nie "w siebie". Nie wiem co miała na celu twoja wypowiedź. Nie podoba ci się blog to nie czytaj. Tak to jest jak ludzie gardzą lekcjami polskiego, a później taki pseudointeligencik nie rozumie słowa IRONIA. Panie ANONIMOWY radzę cofnąć się do poprzedniego etapu edukacji. Jakikolwiek by on był ;)

      Usuń
  3. Jejku, ale czekałam na Twoją notkę :D
    I się nie zawiodłam. Zazdroszczę strasznie praktyk. Niesamowicie chciałabym chociaż ścielić łóżka, karmić i zakładać wenflony pacjentom. Być tam, w środku tego małego światka. Powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy nie znasz w swojej rodzinnej okolicy dobrych korepetytorów z biologii?W poprzednim poście zauważyłem, że nie chodziłeś, ale może twoi znajomi korzystali z usług egzaminatorów?Interesują mnie też okoliczne miasta...A niestety nie znam nikogo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie korzystałem. Słyszałem, że niektórzy jeździli do Lublina, do Komarówki chyba też... Ale sam nie sprawdziłem i nie wiem czy to dalej aktualne.

      Usuń
  5. Ciekawe czy w Komarówce jest ktoś dobry?Nie słyszałeś o nazwisku tej osoby, jakiś namiarach?Jeżeli znasz, to mógłbym podać Ci maila i byś mi napisał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłem imię i nazwisko nauczycielki ze szkoły w Komarówce, to pewnie ona.Nie wiesz czy osoba chodząca do niej była zadowolona?

      Usuń
    2. Napisałem do znajomej, która tam chodziła. Czekam na odpowiedź. Wyślij mi maila (patrz-> kontakt), będę się odzywał jak dostanę jakieś informacje :)

      Usuń
  6. to co piszesz budzi we mnie naprawdę godne pożałowanie i z moich doświadczeń, wynika że te osoby co się tak obfotografowywują najczęściej nic na praktykach wartościowego nie robią więc mają czas na słodkie foty.
    Ja swoje praktyki 1 roczne wspominam jako szkołę życia - nigdy nie widziałem tylu śmierci chorych ilu na tym oddziale (o/wewnętrzny), pacjenci umierali wręcz przy nas, niejednokrotnie jako faceta byłem proszony by pomagać pakować zwłoki do worków, toalety poranne - robiłem jako przytrzymywacz raczej, ale i nigdy nie narobiłem się tylu zastrzyków, nie przyrządziłem tylu kroplówek - czego widziałem potem ludzie nie umieją robić, więc tu się przyucz zwłaszcza leków p/bolowych i antybiotyków co i jak się podaje.
    Te umiejętności można potem doskonalić na SORze, na innych praktykach na to nie licz, więc walcz by się tego nauczyć zamiast bezmyślnie chodzić na operacje czy zabiegi z których się niewiele rozumie.
    LEK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko fajnie, tylko po co mi po I roku uczyć się leków przeciwbólowych i antybiotyków? Bez farmakologii to trochę głupiego robota. Jak najbardziej wolę się skupić na nauce mierzenia ciśnienia, pobierania krwi, przygotowywania kroplówek, czy zakładania wenflonów. Bo faktycznie jest to najprawdopodobniej jedyna okazja do tego. Na leki przyjdzie czas, kiedy z tej "medycyny" będę wiedział trochę więcej niż to, gdzie jest głowa, a gdzie ręka.

      Usuń
  7. nie uczyć, a nauczyć sporządzić prawidłowo kroplówkę z lekami p/bólowymi czy antybiotyk, bo sporządza się inaczej niż zwykłe roztwory oraz czego mieszać nie należy z sobą, co podaje się im a co iv itd. To nie jest wielka filozofia a wiedzy takiej na studiach możesz nie uzyskać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, sorry że tak nie w temacie ale mam jeszcze jedno pytanie. Jeśli chce się np. takiego Bochenka wypożyczyć z biblioteki to ile można go trzymać? 2 tyg czy dłużej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączam się do pytania. Ja słyszałem, że można to jeszcze jakoś przedłużać... Ciekawi mnie to czy można będzie wypożyczyć książki już po otrzymaniu legitymacji studenckiej czy trzeba jeszcze przejść szkolenie biblioteczne?

      Usuń
    2. Można wypożyczać po otrzymaniu legitki, o ile system już ma odnotowane że jesteś studentem. A książkę można trzymać tak, że spokojnie na semestr starcza,a samorząd wywalczył nam możliwość przedłużania na kolejny semestr

      Usuń
    3. W wypożyczalni z obsługą (czyli tej, gdzie zamawiasz przez internet), książki można trzymać 6 miesięcy z możliwością przedłużenia. 2 tygodnie można trzymać książki z wypożyczalni samoobsługowej.

      Usuń
  9. Praktyki musisz mieć w szpitalu najbliższym Twojego miejsca zamieszkania czy możesz sobie wybrać dowolny szpital w Polsce, np. w Warszawie jako że tam studiujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moge sobie wybrac dowolny szpital w dowolnej miejscowosci

      Usuń
    2. czasem tylko chcą papierku o porozumieniu szpitali czy coś takiego

      Usuń
    3. ale zdecydowanie należy to do rzadkości

      Usuń
    4. Ojjj dziwiłbyś się jak często tego chcą jak to nie jest Wa-wa... Poza tym szkolenia bhp, ubezpieczenie NNW i potrafię się czepiać o masę innych rzeczy, jak zabezpieczenie przed zakażeniem HIV

      Usuń
    5. W niektórych warszawskich szpitalach też wymagają tych pierdół

      Usuń
    6. Jeżeli można zapytać... W jakim warszawskim szpitalu Adrianie masz praktyki?

      Usuń
    7. Zapytac zawsze mozna, ale tu nie odpowiem. Zapraszam do skorzystania z maila ;)

      Usuń
  10. Kiedy będzie relacja z praktyk? Nie moge się doczekać!

    A co do czaszki- pod którymś z poprzednich postów pisałeś, że miałeś prawdziwą. Widzę tu pewną niekonsekwencję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że pod koniec następnego tygodnia, żeby było o czym pisać ;)

      Wszystko się zgadza - miałem ją, ale nie kupiłem, tylko dostałem. Spokojnie obyłbym się bez niej... a właściwie to można powiedzieć że się obyłem, bo była w takim stanie że do niczego się nie nadawała

      Usuń
    2. A na której grupie na fb jest ta dyskusja o czaszce? Chętnie bym sobie poczytała ;)

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że "Warszawski Uniwersytet Medyczny", ale nie jestem pewien, bo w kilku jestem :)

      Usuń
  11. Czy składając podania na studia brałeś pod uwagę UM w Poznaniu? Na ile procent zdałeś matury z biologii i chemii? Pytam, bo jestem ciekawa, a wcześniejsze informacje były dość ogólnikowe ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Składałem do Warszawy, Krakowa, Poznania, Lublina, Białegostoku i Gdańska na wszelki wypadek, ale poważnie rozważałem tylko pierwsze dwa. biologia-95, chemia-93, fizyka-76

      Usuń
  12. Witaj! Mam do ciebie kilka pytań: Czy w czasie sesji letniej zaliczacie tylko materiał z drugiego semestru, czy z całego roku? (może to głupie pytanie, ale się po prostu nie znam... :) Czy na angielskim korzystaliście z jakiegoś podręcznika? Z jakiego? I czy na twoim kierunku jest dużo osób, które dostały się na medyka za 2-3 lub którymśtam podejściem? Pytam, bo sama jestem w takiej sytuacji, moja matura poszła beznadziejnie, a innego kierunku sobie nie wyobrażam. I jak ty to zrobiłeś, że miałeś tak wysoką ilość punktów z matury? :D Pozdrawiam, Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. W trakcie sesji są egzaminy, których zdanie zalicza odpowiedni przedmiot. Jeśli przedmiot trwał rok, to zaliczenie obejmuje cały rok, jeśli trwał 1,5 roku, to egzamin jest z 1,5 roku (np. farmakologia), a jeśli trwał 4 lata, to jest z 4 lat (niektóre kliniczne przedmioty) itd.

      2. Na angielskim obowiązuje "English for medicine" Ciecierskiej i Jenike.

      3. W mojej grupie jest kilka osób, które albo czekały rok, albo zaczynały inne kierunki i po poprawieniu matury dostały się na lekarski.

      4. Emmm, no uczyłem się - nic szczególnego ;) Najpierw dużo teorii, a potem ćwiczenie. Z pustego to i Salomon nie naleje. Kiedyś już pisałem o książkach i moim przygotowaniu. Post nazywał się "shake your groove thing". Pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Hej! Mam pytanie odnośnie pierwszych zajęć z anatomii. Temat zajęć dotyczy kręgosłupa i klatki piersiowej. Czy to prawda, że już na pierwsze zajęcia trzeba ogarniać nazwy po łacinie i angielsku? Czy asystenci pytają? Ja słyszałem, że na pierwszych zajęciach dają np. przykładową kość i należy ją opisać. Czy to prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie należy się przygotować, ale praktycznie różnie to wygląda. Asystenci to też ludzie i zdają sobie sprawę, że to pierwsze zajęcia. Pytają rzadko, a nawet jeśli, to nic z tego nie ma. To wprowadzenie. A w przypadku słownictwa to chodzi raczej o takie podstawowe zwroty. Mimo wszystko, radzę coś poczytać (ale to kilka dni wcześniej spokojnie wystarczy), żeby na drugie zajęcia nie mieć 2x więcej materiału.

      Usuń
  14. Słuchaj, chciałem zapytać Cię, czy na Twoim roku zdarzały się osoby sporo starsze (takie 25-30 lat)? Jeśli tak, to jak sobie radziły i czy ludzie je akceptowali, czy raczej były wyalienowane?

    A w ogóle, to ktoś tu obiecywał notkę o praktykach! ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było kilka koło 24, kojarzę jedną 28, a na I wydziale był nawet pan koło 45-50 (tak strzelam, bo średnio potrafię na oko wiek określić :) Nie wiem dokładnie, jak sobie radziły. Wydaję mi się, że różnica paru lat nie gra roli i nie rzuca się tak w oczy. Jeśli ktoś miał być wyalienowany, to na pewno nie przez wiek, ale dlatego, że jest dziwny :P

      A notatkę już produkuję, niebawem się pojawi :D

      Usuń
    2. Będzie dzisiaj?

      Usuń
    3. Najprawdopodobniej pojawi sie w niedziele

      Usuń
  15. Mam pytanie. Jak wygląda pierwsze zaliczenie z osteologii? Jest w formie ustnej czy pisemnej? Ile osób z twojej grupy nie zaliczyło egzaminów w sesji letniej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolokwium z osteologii jest ustne. Trzy osoby siadaja przed swoim asystentem i odpowiadaja na pytania, opisuja otrzymane kości i co tam jeszcze asystent wymyślli. Jak się nie zda, przysługuje drugi termin na następnych zajęciach. Jak tego sie nie zaliczy, to jest komis w maju. Kolejne kolokwia składają się już z testu i szpilek.
      Na II wydziale wszyscy zaliczyli egzamin testowy z anatomii, z mojej grupy dziekańskiej 2 osoby nie były dopuszczone do egzaminu, poniewaz nie zaliczyly wyjściówki, 2 osoby nie zdały praktycznego egzaminu.
      Z histologii chyba 4 osoby nie zdały.

      Usuń
    2. A czy ktoś nie zaliczył osteologii już w na wstępie z twojej grupy?

      Usuń
    3. Osteologię w mojej grupie zaliczyli wszyscy, ale miałem z asystentem który z założenia zaliczał wszystkim ;) Ale w innych były osoby, które nie zaliczyły, a nawet miały komisa. Jednak należały do rzadkości

      Usuń
    4. Dzięki za odpowiedź. Z niecierpliwością czekam na kolejnego posta. Powodzenia w redagowaniu bloga. ;)

      Usuń