18 września 2013

SLEEPING MONSTER

Dokładnie tak wygląda pobudka o 12 rano. A to miały być takie ambitne wakacje...


Moje sny zaczynają mnie trochę niepokoić. Nigdy nie wierzyłem w to, że mogą mieć drugie dno, ukryte znaczenie, pokazywać to czego nawet nieświadomie pragniemy. Poprzednio pisałem o traumatycznej próbie wytłumaczenia nerwu rdzeniowego na szkolnej tablicy. Tym razem absurdalność osiągnęła kolejny poziom. W śnie tym, wychodząc z Anatomicum (które odwiedziłem, aby poszukać zaginionej kurtki) nawiązuję rozmowę z Małgorzatą Foremniak pytając ją, jak się czują jej pacjenci, do jakiej operacji się szykuje, zachwalając nasz wydział i zapraszając ją do poprowadzenia wykładu. Jeśli ktoś w polskich serialach nie siedzi, wyjaśniam, że Gośka gra dr Zosię Burską w "Na dobre i na złe", toteż jej związek z medycyną jest bezdyskusyjny i moja rozmowa z nią na ten temat nie powinna dziwić. Dziwić może tylko to, że po tylu latach na planie serialu nie otworzyła własnego gabinetu albo nie zajęła reformą służby zdrowia. Co do tego drugiego z pewnością miałaby większe kompetencje niż niejeden urzędnik. W każdym razie, kiedy się obudziłem, śmiałem się sam do siebie z tego, co przed chwilą wydarzyło się w mojej głowie. Co trzeba mieć z mózgiem, żeby śniły się takie rzeczy?!


Od dwóch tygodni siedzę w rodzinnym domu, gdzie serial ten (oprócz "Klanu", "Rodzinki.pl", "Czasu honoru" i "Rancza") jest  jedną z głównych przyczyn spotkań wszystkich członków rodziny przed tv.
Może to jest jeden powodów - za długo przed telewizorem. A może podświadomie pożądam Małgorzaty Foremniak w lekarskim kitlu? Życie jest pełne niewiadomych...


***

Plan zajęć już znam. Nie ma go jeszcze w oficjalnych internetach (trwają burzliwe konsultacje, w jaki sposób to zrobić), ale jeden ze znajomych ma dobrą gadkę i zdobył go w dziekanacie, po czym wstawił na fejsbuki. Brakuje w nim jeszcze angielskiego i jeśli ludzieukładającyplanzajęć nie wcisną go w poniedziałek, to zapowiada się trzydniowy weekend i piątek wolny od 12.00 ^^. Wyrazy współczucia dla jednej z grup - fizjologia w piątek od 15 do 19. To po prostu smutne, a dla studenta bardzo krzywdzące. Ale godziny fizjologii w ogóle są mało udane - ja także mam w takich godzinach, jednak na szczęście we wtorek. Szczęście i nieszczęście, bo przez to będzie problem z obecnością na wtorkowych anatomiach dla naszego wydziału. Mam nadzieję, że uda mi się to jakoś zorganizować, chociaż zmieniaczem czasu od Hermiony bym nie pogardził... A propos Harry'ego Pottera - news na Filmwebie.
W planie jest jeszcze jeden mały haczyk. Nie uwzględniono w nim ostatniej grupy, co oznacza, że jedna zostanie najprawdopodobniej rozwiązana. Mam WIELKĄ nadzieję, że to nie będzie moja...

***

Wśród komentarzy pod ostatnim postem była prośba o opisanie mojej metody na anatomię. Pierwsza myśl - nie głupi pomysł. Jednak po kolejnych nieudanych próbach zasiadania do laptopa z chęcią zredagowania czegoś sensownego - coraz mniej mi się podobał. Dlaczego? Po pierwsze: żadnej niesamowitej metody nie miałem - po prostu dziobałem to, co miałem pod ręką, a jakie podręczniki moim skromnym zdaniem uważam za godne polecenia - obficie opisałem  już tutaj. Po drugie: uważam, że byłoby krzywdzące, jeśli ktoś postanowiłby uczyć się tak jak ja to opisałem, nie odkrywając własnego sposobu.

W internecie znajdziecie opinie, np. o wspaniałości atlasów fotograficznych, do których ja nie pałam miłością, i których nie polecam. Jednak jak widać są ludzie, którzy z nich korzystali, chwalili, zdali i są szczęśliwi. Moje rady, o ile mające na celu szczerą pomoc, są tylko moimi radami wśród setek innych rad - monopolu na to nie mam. Dlatego wydaje mi się, że o ile korzystać z doświadczenia starszych warto, a nawet trzeba, o tyle o przydatności takiej czy innej książki należy zdecydować samemu. A nuż ktoś wygra Scapulę ucząc się na takim atlasie i co wtedy? Spaliłbym się chyba ze wstydu.

Oczywiście na kolejne pytania i maile będę z wielką chęcią dalej odpowiadał. Cieszy mnie, że te niewielkie, ledwie roczne doświadczenie może się komuś przydać, ale wracam do pisarstwa sprzed wakacji i opisywania fascynującego życia studenta... uwaga uwaga... II roku! Tego jeszcze nie było. Nowe odcinki już od października! Keep calm and read PlayingTheDoctor.



47 komentarzy:

  1. Mnie (o ile spełnią się zeszłoroczne plany zajęć) od początku zajęć do grudnia czeka bieganie na 7:30 na internę (aż płakać się chce^^) - czyli zacznie się mój ulubiony czas, kiedy wychodzę z domu w nocy i wracam także w nocy...Miodzio :-)
    U nas pamiętam fizjologia trwała do 18.45, ale większość asystentów starało się wypuszczać nie wcześniej niż o 18.2o-30 (zawsze coś). Najgorsze były stare fizjolożki (?!), które przynudzały z zegarkiem przed okiem, żeby podziękować o 18.44 ;-) Także to kwestia szczęścia, na pewno będziecie mogli wyjść wcześniej ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhuhu. lubisz rano wstawać, to masz :P

      W moim planie też jest jeszcze jeden smaczek - wykład z cytofizjo uwaga, uwaga... o 7.45! Już widze te tłumy ludzi i las rąk spragnionych cytofizjologicznej wiedzy studentów o tak perwersyjnie wczesnej porze.

      A z tą (pato)fizjologią to wiem tyle co nic. Ani gdzie, ani z kim, ani w jaki sposób. No ploty o tym słyszę od tamtego roku, ale oficjalną informacją dziekanaty nie grzeszą. Na WUMie to jak w PRLu - jak się coś chce, to na czarno, albo spod lady :P

      Usuń
    2. Jak mam przymus takiego wstawania to przestaje mi się to podobać :P

      Właśnie tak pomyślałam, że mój brak planu i aktualnego przewodnika dydaktycznego to pikuś przy tym co Wam fundują. Nie zdziwiłabym się jakby po tych wszystkich reformach nagle wlepili ot np. parazyty - przecież nawet nie macie informacji o przedmiotach które na 100% będą, więc jak kupić książki i materiały? To jest własnie wumowska organizacja ;-)

      Usuń
    3. Najlepsze, że początek każdego następnego roku przez najbliższych 5 lat będzie wyglądał w taki sposób... Jak mi się to spodoba, to po studiach będę co październik prace zmieniał żeby żyć w takiej niepewności :P

      Usuń
  2. Super się czyta Twoje wpisy.Sen z Foremniak mnie rozwalił :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też rozwalił ;P Ale boję się kolejnych :/

      Usuń
    2. Nie bój się, może następnym razem będziesz rozmawiał z jakąś młodszą lekarką z innego serialu, np. z "Lekarze", albo dostaniesz się na staż u House`a :)

      Usuń
  3. Rewelacyjny blog :) Ja w tym roku zaczynam I rok na WUMie, zobaczymy jak to będzie :) W każdym razie jestem nastawiony pozytywnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Z czego planujesz się uczyć fizjologii? Jeśli z Konturka, to w które wydanie zainwestowałeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno nie z jednego źródła - niektóre tematy z Konturka, niektóre z Traczyka - tak jak polecają starsi, na wszelki wypadek wypożyczyłem też Ganonga. A Konurka kupiłem niebieskiego.

      Usuń
  5. Powiedz, które działy z anatomii są najtrudniejsze wg Ciebie? Czy to prawda, ze osteologia jest taka prosta, bo jak patrzę na rozpiski kilku pierwszych zajęć, to mnie przerażenie ogarnia... Nie wiem jakim cudem później ma być jeszcze trudniej...
    Co uważasz, że lepiej wybrać jak będzie do wyboru zakuwac do kolosa z anatomii albo zakuwac do kolosa z histologii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, osteologia jest najprostszym działem, ale to przerażenie jest całkiem naturalne - każdy tak ma na początku. Szybko się przyzwyczaisz. Najtrudniejszy, a jednocześnie najciekawszy jest chyba OUN i GiS. Tam się zaczyna prawdziwa anatomia.

      Hmmm, trochę dziwne pytanie. Trzeba się uczyć i do tego i do tego - nie uczysz się to nie zdajesz. Z histo są 3 kolosy w ciągu roku, więc wydaje mi się, że można sobie to naprawde tak rozplanować, żeby się wyrobić. Poza tym one się nie pokrywają razem z anatomią. Do kolosów z anatomii to kilka dni spokooojnie wystarczyło, do histo trzeba troche wiecej czasu, bo materiał obejmuje większy. Jednak nie jest to mission impossible.

      Usuń
    2. Dokładnie, na I roku można się cieszyć tym, że kolokwia nie pokrywają się ze sobą - potem niestety jest z tym gorzej ;-)

      Usuń
  6. Ale wiem, że z anatomii się zbiera punkty, więc pewnie jak się z któregoś kolokwium dostanie mniej, to nie będzie tragedii..
    A zajęcia z anatomii są bardzo stresujące? Są wejściówki i odpytywanie na każdych zajęciach? :D (a jeśli tak, to ma to później jakieś znaczenie przy ocenie końcowej, czy nie?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo zależy od asystenta. Głównie dzięki nim ludzie wspominają ten przedmiot jako fajny lub nie. U nas były wejśćiówki z OUNu i na początku GiSu, później nie chciało się układać ich asystentowi. Ale były one bardziej dla nas. Nie miały żadnego znaczenia. Liczą się tylko kolokwia, a w indeksie i tak tylko ocena z egzaminu :)

      Usuń
  7. *a nuż
    Człowiek całe życie się uczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo nie wierze że tak napisałem -_- Dzieeki :D

      Usuń
  8. Ale tu wesoło! Seriale rzeczywiście jednoczą familie, pamiętam to z domu. Na szczęście obiady też i wtedy się rozmawiało./pozdrawiam i życzę powodzenia w kolejnym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wesoło jak zawsze :D Zacznie się rok, to będzie i płacz ;)

      Dzięki!

      Usuń
  9. mhm, pojawil sie plan dla I roku, ale nie ma na nim angielskiego i laciny, jak to jest?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ plan języków jest układany przez studium jezyków po ustaleniu planu pozostałych zajęć

      Usuń
  10. W komentarzach pod którymś z postów napisałeś, że odradzasz naukę osteologii z Bochenka. Dlaczego? Jest za szczegółowy czy inny powód?
    Pozdrawiam, Ada :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi kompletnie nie podchodził. Stratą czasu jest czytanie takiej ilości tekstu o każdej strukturze na kości i każdej dziurce w czaszce. Osteologii najlepiej uczyć się oglądając kości - w atlasie i na preparatach :)

      Usuń
    2. A w takim razie czemu do dalszych działów już Bochenek się twoim zdaniem sprawdzał?

      Usuń
    3. bo do kolejnych działów czytanie o tym pozwala zrozumieć, natomiast w osteologii nie ma rozumienia - jest czyste wkuwanie kości.

      Usuń
    4. Dzięki za odpowiedź :) To jeszcze jedno pytanko, skoro już Cię męczę. Pisałeś kiedyś, że nauka zajmowała Ci całe dni -od przyjścia z zajęć do wieczora. Czy przy osteologii też tak było (skoro ona jest najprostszym działem), czy tylko przy tych dalszych, trudniejszych? Sorki, jeśli to głupie pytanie, ale siedze nad pierwszym tematem i nie potrafię przez niego przebrnąć i zastanawiam się jak to się ma do nauki dalszych działów ;)

      Usuń
    5. Po pierwsze, to odpuść troche. Na pierwsze zajecia to mozna się rozejrzeć w temacie, a nie dziobać tydzień wcześniej.

      Przy osteologii też tak było, bo ona jest łatwa, ale tylko z perspektywy czasu. Jak dopiero zaczynasz to też wydaje się, że to duży materiał i trochę czasu trzeba na niego poświęcić :)

      Usuń
  11. na II wydziale w-f lepiej wybrać w 1 czy 2 semestrze?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kto woli. Ja chodziłem w 2 semestrze, ale to raczej przez gapiostwo. Wydaje się, że chyba 1 semestr jest lepszy, bo w 2 na koniec są dwa egzaminy.

      Usuń
  12. Małgorzata Foremniak gra anestezjologa w 'Na dobre i na złe', więc raczej nie otworzy nigdy swojego gabinetu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooj tam. gabinet anestezjologiczny dr. Burskiej - why not? :D

      Usuń
    2. Ona i tak by tam nie praktykowała lekarskich zdolności, a jedynie (aż! :D) leczyła dusze i jeździła po rzeczy pacjentów do domu kiedy ci zapomną wziąć czegoś do szpitala (przykład zawsze cytowany przez moją babcię, dla której doktorzy z LG to niedoścignione ideały ;->)

      Usuń
  13. Adrianie, czy mógłbyś przybliżyć o co mniej więcej chodzi z tymi punktami ECTS, jak najlepiej ze zdobyć itp? Bo średnio się w tym orientuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym chyba mało kto się orientuje. Na początku studiów każdy dostaje 360 punktów ECTS, czyli 30 pkt na semestr. Zaliczenie każdego przedmiotu odbiera określoną liczbę ECTSów. Wszystko sprowadza się do tego, że masz bezpłatny jeden kierunek na którym zużywasz punkty, więc jeśli chcesz rozpocząć kolejny kierunek, musisz je z powrotem wykupić. A cena jednego punktu jest zależna od kierunku i uczelni - wiadomo na kierunku lekarskim jest dużo droższy niż np. na socjologii.

      Usuń
  14. już się trochę rozjaśniło. dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. czesc, mam pytanie, lepiej kupic chuste czy czepek wiazany z tylu? przy czepku kucyk moze z tylu wystawac dziewczynie?;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszeeeee. takie rzeczy to naprawde pierdoły. aż wstyd pytac. możesz zaszaleć i nosic na zmiane ;)

      Usuń
    2. może wystawać, niektórzy asystenci się czepiają, albo mówią, że włosy będą śmierdziały, ale to nieprawda :D

      Usuń
  16. Każdy wie, że chusty są znacznie fajniejsze ^.^

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam małe pytanko odnośnie 1-ego roku. Czy na wejściówkach z osteologii są przyczepy mięśni? W ogóle przyczepy mięśni są wymagane na osteologii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie. osteologia to kości, więzadła i stawy

      Usuń
    2. Dziękuję. Po prostu po przejrzeniu Bochenka spanikowałam.

      Usuń
  18. Hej Adrian :) Czy mógłbyś powiedzieć czy opłaca się przyjść na wykład z informatyki z biostatystyką? Mam dwa takie wykłady i akurat wtedy są też zajęcia z AZS, które by mi poza tą informatyką pasowały no i w takiej sytuacji nie wiem czy chodzić na te wykłady :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi powiedzieć, bo nie miałem takiego przedmiotu. Skoro są tylko dwa wykłady, to podejrzewam, że tajemnej wiedzy na nich nie będzie.
      A z wfem to też jest tak, że jak się wyjaśni trenerowi jaka jest sytuacja (że np. nie będzie Cie dwa razy bo masz w tym samym czasie wykład, ale później będziesz uczęszczać) to da się to załatwić. Ale decyzja należy do Ciebie :) (ja pewnie wykład bym opuścił ;p

      Usuń
  19. Hej, powiedz proszę na ile dokładnie trzeba uczyć się na zajęcia z biofizyki? Trzeba znać każdy wzorek ze skryptu, wszyściuko na blachę...? Co się dzieje jak się nie umie? Dużo osób miało problem z tym przedmiotem? (zaczęłam się tego uczyć i nie ogarniam :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że ten skrypt jest słaby, przez Mickiewicza raczej nie był redagowany, ale na zajęcia trzeba go przeczytać. Warto zawsze zapytać grupę, która to ćwiczenie miała już, na co asystenci zwracali uwagę. Wszystkich wzorów na blache nie trzeba, no ale kojarzyć trochę tak. W moim przypadku nauka do tego to było przeczytanie skryptu wieczorem dzień wcześniej i ewentualnie wypisanie jakichś wzorów, które się pojawiły. Ogólnie są tam ćwiczenia nudne, na których jest troche liczenia (z błon półprzepuszczalnych, czy mięśni), ale też są fajniejsze (np. USG czy dopler). Jak sie nie umie to nie ma zaliczonego ćwiczenia i trzeba przyjść do tego asystenta za tydzień i odpowiedzieć na kilka pytań. Zdali wszyscy. Nie ma spiny. A do zaliczenia końcowego koniecznie przerobić testy z poprzednich lat. Bardzo dużo się powtarza.

      Usuń