13 października 2013

BEGIN THE BEGIN

ŁELKOM BAK IN DE NIU AKADEMIK JYER

Od ostatniego posta trochę minęło. Zatem co by całkowicie czytelników nie stracić, postanowiłem coś wykrzesać z klawiatury. Przykra prawda jest taka, że im więcej jest czasu, tym mniej jest działania i więcej odkładania na później... No ale w końcu się udało :D Jaki nowy rok, taki cały rok. Powiedzenie pasujące jak ulał do obecnej sytuacji:
Pierwszy dzień - wolny.
Kolejny dzień na 13.
Następny - oprócz nieobowiązkowego wykładu - wolny.
Czwartek do 13 (a co drugi tydzień wolny).
Piątek do 12.
Nie chce, by rodzice w tym roku zobaczyli, jak ciężko studiuję. Zachowam to dla siebie. Nie będę ich wyprowadzał z wrażenia, że pierwsze 2 lata medycyny są najtrudniejsze.

Zacznę może od hitu 2. roku: Fizjologia z elementami patofizjologii.
Sama w sobie nie zapowiada się porywająco. W dodatku w tym roku II Wydział ma taką przyjemność, że zajęcia z tego przedmiotu kierowane są przez Zakład Patologii Ogólnej i Doświadczalnej, znanego starszym rocznikom z przedmiotu pt. "Patofizjologia". Od dłuższego czasu prowadzone są zaawansowane poszukiwania mające odnaleźć sens istnienia tego zakładu. Szczęście takie, że po ok. 50 latach z daleka widać finał przeprowadzki jego siedziby z Krakowskiego Przedmieścia na Pawińskiego i pewnie kolejny rocznik nie będzie miał wątpliwej satysfakcji z przebywania w najbardziej obskurnym budynku na całym kampusie UW. Szykuje się Patologiczna Parapetówa Patologicznego Zakładu.

Jednak jakby nie było i ile by się narzekało, Konturka nie czyta się źle. Nie jest napisany tak odrzucająco jak, np. Sawicki. Mimo to, na razie znaczna część to powtórka z histo, z trochę mniejszą ilością białek i trochę większym opisem działania różnych, fajnych rzeczy. Rewolucji nie ma. Taka tam medycyna. Póki co, mam ambicje robić notatki i chodzić na wykłady. Chyba, że będą tak zachęcające jak pierwszy: slajd pt. "Fizjologia na ziemiach polskich" wydaje się wystarczająco przybliżać jego atrakcyjność.

Biochemia... cóż, 5-godzinny przedmiot co dwa tygodnie. Materiału też trochę jest, ale taka przerwa pomiędzy zajęciami wystarcza, by wszystko przeczytać. Asystentka na ćwiczeniach organizacyjnych sprawiła dobre wrażenie, więc myślę, że przeżyję to bez niepotrzebnych komplikacji. A jeśli biochemiczna wiedza będzie wchodziło do głowy nie najgorzej, to i o konkursie się może pomyśli...

Z cytofizjologii trafiła się dr H posiadająca złą sławę, znana ze swej niechęci do płci męskiej. Strach, lament, płacz, toczenie piany i moczenie łóżka przed I ćwiczeniami okazały się niepotrzebne. Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Przynajmniej jak ma dobry humor. Co będzie, jak przyjdzie ZŁY okres (w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa)? Jeśli zamilknę na dłużej niż miesiąc, będziecie znali odpowiedź.

Poza tym - nuda. Nic ciekawego się nie dzieje. Drugi rok, mimo że trwa dopiero 2 tygodnie, jest bardzo rozleniwiający. Nauka to przede wszystkim czytanie kolejnych stron kolejnych książek, z których wiedza jest w większym stopniu przypominaniem niż przyswajaniem. Wśród tego wszystkiego, trzeba jeszcze lepiej nauczyć się selekcjonować informacje, odsiewać wiedzę istotną od ciekawej - bo to nie zawsze idzie w parze. W tym wszystkim jest i pozytywna strona - dużo wolnego czasu to okazja, by zrobić coś dla siebie. Rozwinąć. Wzbogacić. Zaangażować. Drugi rok to idealny moment na różne atrakcje. Ja wybieram te oferowane przez WUM. Już we wtorek zebranie koła neurochirurgicznego, a w środę anatomicznego. Mam nadzieję, że się nie zawiodę i może w końcu zacznie się zabawa.

Radość po zobaczeniu lubianych

i mniej lubianych osób

Z nowości w internetach... Na jednej z fejsowym grup pojawiła się masa ogłoszeń wyrażających chęć kupna "pomocy osteologicznej". Tak sobie myślę... gdyby Ci ludzie chwilę się nad tym zastanowili, to by tego nie pisali. Ale skoro samemu się nie da, mały poradnik ode mnie:
1. Nielegalne i nieetyczne.
2. Z czaszki są tylko 3 zajęcia.
3. Można wypożyczyć modele czaszek z prosektorium lub prawdziwe (choć ich niewiele) w bibliotece. Za darmo!
4. Nie znam nikogo, kto przez brak czaszki nie zdał anatomii.

Ot, kilka prostych zdań, a chyba wystarczająco pokazują, żeby nie ulegać stadu baranów i w całym bałaganie na I roku własne decyzje prowadzić w parze ze zdrowym rozsądkiem.



PS Pozdrawiam grupę 3 z Dni Adaptacyjnych!

PPS Dawno nie było piosenki, więc zarzucę coś, przy czym każda impreza uda się na 100 pro.


35 komentarzy:

  1. Mam dokładnie na odwrót- trafił mi się asystent od biochemii który nie lubi dziewczyn. Jeszcze się ze swoją niechęcią nie ujawnił, więc to może tylko plotki;) Masz rację co do II roku, lekko rozleniwiający, przynajmniej na razie,a może on jest trudny, tylko po I roku zmieniła się skala porównawcza. Z Sawickim w czerwcu miałam tak głęboki związek emocjonalny, że nie mogę uwierzyć, że kiepsko ci się go czytało;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być tak, że nauka nie jest takim szokiem. Ale jakby nie było - wolnego jest maaaasa.

      A co do Sawickiego - od początku wiedziałem, że to będzie tylko roczna znajomość ;)

      Usuń
  2. U nas na uczelni był kiedyś mały nalot na nieogarniętych handlarzy, którzy na słupach na mieście(!) rozwieszali ogłoszenia pisane drukowanymi literami i czcionka >=36 z podanym telefonem, i komunikatem w stylu "sprzedam kości + czaszkę z żuchwą" :P Głupota straszna, bo takie rzeczy na światło dzienne wychodzić nie powinny, no ale... ;] Wtedy tylko ich porządnie postraszyli, lecz to wystarczyło i od tamtej pory większość tego typu ogłoszeń zeszła do podziemia, i generalnie jest spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha. Nie wierze. Tutaj "na szczęście" takie rzeczy ukrywają pod pojęciem "pomoc osteologiczna". Mimo wszystko, szkoda, że znajdują się na to chętni...

      Usuń
    2. Ja nie widzę problemu w posiadaniu 'na własność' kości do nauki. U nas miało je jakieś 75% roku i nikt nas za to nie piętnował (potem kulturalnie przekazywało się je rocznikowi niżej). A na zaliczeniu z czaszki (mieliśmy całkowicie osobny preparat z tego działu) można było odpowiadać na swojej, co znacznie podnosiło komfort zdającego. Model jest tylko modelem i modelem pozostanie. Poza tym według mnie to jest sprawa podejścia i odpowiedniego szacunku do szczątek (tak samo jak na ćwiczeniach na zwłokach). Jeśli się je wykorzystuje do nauki, a nie do zabawy i należycie się o nie dba to nie widzę przeszkód. :)

      Usuń
    3. Zgadzam się z ambu. Kupno czaszki jest (moim zdaniem) niedopuszczalne, tak samo sprzedawanie jej z zyskiem (a 3/4 osób tak niestety robi). Ja natomiast korzystałam tylko raz z pożyczonych kości, które po prostu wzięłam od starszej koleżanki na 2 tygodnie i zwróciłam, wszystko w ramach wymiany. Ona sama również dostała je w ramach 'spadku' po starszym studencie, nieodpłatnie oczywiście. Liczy się przede wszystkim szacunek i podejście - jedni będą mieli zdrowe nastawienie, inni będą trzymać w czaszce długopisy. Ale to i tak wychodzi na dalszych latach, bo często nastawienie do pacjenta też jest zbliżone...

      A co do przenosin z Krakowskiego - ja nie wierzę, że to kiedykolwiek nastąpi ;-) My mieliśmy być ostatni, którzy wdychają te szczurze kupki i niestety - kolejny rok będę się tam męczyć ze swoją alergią :P

      Usuń
    4. Obecny IV rok też miał być ostatni :) Teraz możemy raczyć się tym zapaszkiem na farmakologii.

      Usuń
  3. EJ, sory Adrian, co jest nieetycznego w obrocie kośćmi? Proszę Cię, uzasadnij swoje zdanie, jestem go bardzo ciekaw. Chciałbym uprzedzić tutaj jeden argument z rodzaju "to nieetyczne, bo to nielegalne, a łamanie prawa jest nieetyczne", z tym że prawo to norma etyczna z rodzaju narzuconych, a mnie BARDZO ciekawi, co sądzisz na temat moralności i obrotu tym towarem.
    BTW, żadnych foteczek ze sztandarem, smuteczek :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moralność i etyka to nie są zbieżne terminy. Można zacząć dyskutować na taki temat, ale trzeba sobie najpierw zadać pytanie - jak można uzasadnić coś, co z góry uznajemy za niemożliwe do zweryfikowania pod względem słuszności, a od tego zaczynamy? Podstawowy błąd, który nastąpiłby niewątpliwie w takiej dyskusji to używanie argumentu jako przesłanki mogącej dopiero być wywnioskowanej w toku rozumowania, co po prostu jest błędnym kołem. Przy używaniu pewnej terminologii trzeba wziąć za nią odpowiedzialność. Rozmowa w wydaniu 'pomieszam dyskusję akademicką z prośbą o wyrażenie zdania' jest policzkiem dla logiki jako nauki. Gdybyś wielkimi literami zaznaczył ciekawość CZYJEGOŚ zdania, a nie STOPIEŃ tejże... może miałoby to jakiś, nikły, ale jednak, sens. W tym przypadku nie sądzę. Najpierw nauka logiki, a potem dyskusja merytoryczna, bo dialektyka ma sens tylko wtedy, kiedy obydwie strony są językowo wydolne

      Usuń
    2. Tomku, dziękuję za wytknięcie mi błędów formalnych. Takie uwagi zawsze mnie cieszą ze względu na fakt, że mogę doskonalić przez to swoją dyscyplinę wypowiedzi.
      Mnie jednak nadal interesuje dlaczego Adrian sądzi, że obrót czaszkami jest nieetyczny. Nie wiem dlaczego, nie rozumiem, a chciałbym zrozumieć jego punkt widzenia. Tomku, jeśli mogę sobie na taką poufałość pozwolić, musisz wiedzieć, że nie prowadzę ani tu, ani na żadnym blogu dyskusji akademickich, nie konstruuję wypowiedzi pod kątem zgodności dialektycznej, logiki formalnej i innych zasad dyskursu obowiązujących przy wymianie myśli w formie uniwersyteckiej. Żałuję bardzo, że spoliczkowałem w Twoim mniemaniu "logikę jako naukę" - jeśli Ciebie (oprócz spersonifikowanej tu dyscypliny naukowej) to zabolało, gotów jestem kajać się do śmierci. Wielkimi literami zaznaczam to, co ma dla mnie sens, istotne dla mnie tu było podkreślenie mojego stosunku emocjonalnego, a nie adresata wypowiedzi, do którego zwróciłem się bezpośrednio w pierwszym zdaniu.
      Cieszę się, że zalecasz mi wzięcie udziału w kursie logiki - nie pogardzę tym, jednak w tym roku już przepadło, bo opuściłem za dużo zajęć - taką decyzję podjąłem. Może za rok spróbuję znowu dopaść filozofii :)
      Tobie życzę wiele szczęścia w przyszłości i spełnienia w szerzeniu kaganka oświaty na blogach i grupach dyskusyjnych! Tylu jeszcze nie dostąpiło oświecenia spod Twojej klawiatury!

      A mnie nadal ciekawi, co Ty o tym sądzisz, Adrian? Dlaczego jest to Twoim zdaniem nieetyczne?

      Usuń
    3. Do nauki anatomii na prawdziwych preparatach służą ćwiczenia w prosektorium. Tam można szkolić swe umiejętności i poszerzać wiedzę na zwłokach, które zostały dobrowolnie ofiarowane jeszcze za życia ludzi, którzy świadomi byli ich przyszłego wykorzystania. Korzystanie z ludzkich szczątków "na czarno" jest pogwałceniem przyrodzonych każdemu człowiekowi (poza oczywistymi przypadkami wyraźnie wskazanych w różnych aktach prawnych) naturalnych praw do wolności - a możliwość decydowania jest także wolnością.

      Usuń
    4. Dzięki! Nie przypuszczałem, że tak to uzasadnisz, mam do Twojego myślenia pewne zastrzeżenia, ale nie będę tutaj ich przedstawiał :) Chętnie zamienię z Tobą kilka słów na ten temat w wolnej chwili :). Sam jednak pytałem się o obrót, a nie czynności naukowe...

      Usuń
    5. Z chęcią ;)

      Co do kwestii obrotu kośćmi - użyłbym takiego samego argumentu.

      Usuń
    6. Adrian, z tego co mi wiadomo, sam miałeś "pomoc osteologiczną" w mieszkaniu. Pisząc teraz rady dla pierwszaków wykazujesz się lekką hipokryzją :)

      Usuń
    7. Owszem. Dla siebie mam pewne wytłumaczenie, o którym juz kiedyś pisałem. Jednak to prawda - nie zmienia to faktu, że posiadałem, co także uważam za niewłaściwe. Ale tylko krowa nie zmienia zdania ;)

      Usuń
  4. Główna myśli, jak przychodzi do głowy po lekturze tego posta: jak Ci nudno, to chodź na I WL! Grupy z pełnym pakietem atrakcji typu genetyka med i historia medycyny pozdrawiają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Główna myśl, jaka przychodzi mi po lekturze tego komentarza: NIE.
      II wydział wymieniony pakiet atrakcji ma w II semestrze. Poczekam na swoją kolej. Pozdrawiam leżąc brzuchem do góry.

      Usuń
    2. Poczekasz na swoją kolej, i za bardzo się przyzwyczaisz do wolnego czasu :P
      a potem patokalipsa i dużo nauki ;)

      Usuń
  5. jak przeżyć biofizykę ;_; ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszeeee. przecież na ćwiczenia wystarczy przeczytać kilkanaście stron skryptu. ten przedmiot to cyrk. poza kilkoma ćwiczeniami, gdzie można było sie pobawić ciekawymi urządzeniami, reszta to 4-godzinna nuda.

      Usuń
    2. biofizyka teraz trwa 3 godziny, skrypt spokojnie wystarczy, ale dużo osoób nie pisało fizyki na maturze i nie dziwię się, że mają problemy z jego zrozumieniem. Które ćwiczenia są według ciebie ciekawe?

      Usuń
    3. No niestety to są studia nie liceum. W takim razie trzeba więcej czasu poświęcić. Ciekawe były, np. USG, EKG czy doppler.

      Usuń
    4. po prostu trzeba się nauczyć skryptu, nawet jeśli się go nie rozumie (tak jak ja :D ). Do zaliczenia przerobić pytania z kiosku i po prostu zaliczyć na farcie, mi się udało w I terminie, chociaż o fizyce nie mam bladego pojęcia, także nie martwcie się na zapas.

      Usuń
  6. Biofizyka - no rzeczywiście, największy problem na tych studiach... ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  7. no to współczuje - WUMowski zakład patofizjologii to dno totalne, szkoda że na IIWL dostali teraz tak ważny przedmiot, Z tego co wiem IWL wciąż ma fizjologię w odpowiednim zakładzie i z nowym kierownikiem jest bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety, trzeba to jakoś przeżyć :/ I wydział ma to zorganizowane tak jak należy - został zredagowany jasny przewodnik dydaktyczny, a materiał przejrzyście i przemyślanie podzielony. ale w kierownictwie chyba zmian nie dokonano... przynajmniej o takowych nie słyszałem.

      Usuń
    2. My na I WLu mamy wykłady z babką, która do tej pory była na II WLu, i ona jest chyba kierownikiem zakłądu, tak zaciąga wschodnim akcentem :D Zakład jest na prawdę w porządku (no może poza sprawdzaniem obecności na wykładach).

      Usuń
    3. Dr Puchalska <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3 Złota kobieta :D

      Usuń
  8. Grupa 3 z Dnia Adaptacyjnego również pozdrawia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Część. Mam pytanie odnośnie ustnego egzaminu z osteologii. Na co złożyć nacisk, z czego się przygotować? Moim asystentem jest lek. N, bardzo dobrze prowadzi ćwiczenia, jest wymagający, ale sporo interesujących i praktycznych informacji można wynieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi powiedzieć, bo jest to w dużym stopniu zależne od asystenta. Warto go spytać o to. Mój zadawał 3 pytania: 1. z czaszki; 2. opis jakiegoś stawu; 3. opis zdjecia radiologicznego. Osteologia nie jest skomplikowanym działem, więc będa przewijać się pytania, np. wymień struktury wchodzące w skład.... , opisz kość taką czy taką.... , co przechodzi przez otwór ten i ten. Tak czy siak, spytać aystenta nie zaszkodzi :)

      Usuń
  10. nie wiesz może czy dr Golisz zadaje pytania z ogólnej historii medycyny czy raczej z historii WUMu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co słyszałem, raczej WUM i warszawska anatomia. Warto przejrzeć sobie przejrzeć zdjęcia tych słynniejszych.

      Usuń