20 kwietnia 2014

THE FACE OF CHANGE

Straaasznie mi głupio, że się nie odzywałem się tak długo. Bardzo bardzo. Prawie sam zapomniałem jak się blog nazywa. Musiałem też zajrzeć do poprzedniego posta i poprzypominać sobie, co wydarzyło się od tamtego czasu.
Ale jakoś mnie tak wena opuściła, więc co na siłę będę pisał. Jednak kiedy plotki mnie doszły, że po korytarzach szepczą, że nic nie piszę tylko obijam się do góry brzuchem leżąc, "basta!" rzekłem i przed klawiaturę komputerową zasiadłem.

1. Byłem na Dniu Otwartym. Znowu. Po raz 4. Spotkałem kilka osób z mojego liceum, które pozdrawiam (jeśli czytajo i wiedzo, że ja to ja). Tym razem grupowe zdjęcie na którym jestem znalazło się na stronie WUMu. Cieszę się, bo myślałem, że w tamtym roku nie wstawili go przez moją obecność. Skoro wrzucili teraz, to może nie była moja wina... Albo tak wypiękniałem przez drugi rok... A to może być prawda, bo niedawno miałem w tramwaju propozycję randki od pana żula.


Odpowiedziałem mu, że nie jestem zainteresowany, tylko trochę mocniejszymi słowami. Dużo mocniejszymi. 
W każdym razie linia tramwajowa numer 1 i pętla na Banacha na zawsze pozostanie w mojej pamięci. 
Uraz psychiczny też w niej pozostanie -_-.

2. Mieszkanie zmienione. Skład stary, ale lokalizacja nowa. I nowa dzielnica. Zwiedzamy Warszawę, a co! Był już Ursynów, Bemowo, przyszła kolej na Wolę. Stresu się trochę najadłem - szukanie dachu nad głową w środku roku akademickiego nie jest łatwą sprawą. Tym bardziej, gdy z jednej strony masz nóż na gardle właścicieli, a z drugiej słyszysz w telefonie "NIE!", dzwoniąc do kolejnych i mówiąc, że jesteś studentę.


Niech wiedzą, że tworzę czarną listę tych, których od razu odprawie z kwitkiem jak przyjdą skomleć po zwolnienie lekarskie z pracy. Pójdzie im wtedy w pięty i o!

3. Napisałem ostatniego kolosa z fizjo. Krążenie, oddychanie, wysiłek fizyczne, oko, ucho. I z tego całego materiału - 20 pytań. Cholernie się zestresowałem, w trakcie testu myślałem że się ugotuję, a z sali wyszedłem cały czerwony. Myślałem, że nie zdam, lub zdam ledwo co, a tu pach! Najlepszy wynik z dotychczasowych kolosów.
Teoretycznie fizjologię mamy już opanowaną. Bardzo teoretycznie, bo ja super ogarniaczem fizjo nie bardzo się czuję, mimo że materiał cały został przerobiony. Od kwietnia zaczęliśmy patofizjologię. Brace yourself!
Może to wina zakładu, może po prostu mnie to nie interesuje, ale ten przedmiot nie porywał mnie w ciągu roku. Oczywiście były czaaaaasami ciekawe tematy, nawet bardzo. Krążenie było jednym z tych niewielu. Dobrze jest zrozumieć (przynajmniej częściowo) to, co było zagadką od dłuższego czasu. Na pato-zakład narzekałem, jak większość wydziału, przez prawie cały rok, i fatalne zdanie mam o nim w dalszym ciągu, jednak niech młodsi się nie martwią na zapas - zostali tam pojedynczy prowadzący, którzy coś umieją :D

4. W przeciwieństwie do fizjo i prowadzących te zajęcia, immunologia jest zdecydowanie najciekawszym dla mnie przedmiotem tego roku. Interesujące wykłady, ciekawe seminaria, dobrze przygotowani asystenci. Organizacja jak marzenie - aż chce się chodzić na zajęcia. Nauczenie się tych cytokin, interferonów, CD i limfocytów na egzamin budzi mój pewien niepokój, ale niedługo wezmę tyłek w garść i może nie będzie źle. W każdym razie -duży plus ode mnie.

5. Było kilka zaliczeń przedmiotów niezbędnych dla wszechstronnego wykształcenia medycznej kadry:
z historii medycyny - "praca grupowa"... wszystkie zaliczenia przedmiotów potrzebnych inaczej mogłyby tak wyglądać.
z genetyki - na zajęciach czułem się mocno zdezorientowany: liczeniom prawdopodobieństwa, analizom sprzężeń, prawom Bayesa i imprintingom mój mózg mówi zdecydowane NIE. To nie na moje ograniczone zdolności matematyczne. Ale kolosik ładnie napisany, piąteczka wpadła :D (tak sobie marzę, żeby egzaminy pisać tak jak te nie mające żadnego znaczenia kolosy... ale przecież nie, bo po co, na najważniejszym teście w roku, który liczy się do średniej mam sprawność intelektualną kukurydzy... eeh)
z etyki - uuuuuu tu nie będzie tak kolorowo, wyczuwam drugi termin. Nic się nie uczyłem, więc jest to jakaś sprawiedliwość (damm!), ale od nauczonych współpiszących słyszałem, że przyjemne to nie było... No zobaczymy, w sumie kiedyś drugi termin musi być :P

6. Pojawił się program studiów na III rok.

Ja nie chcę, ja bardzo nie chcę. Szykuje się ponad 1000 godzin dydaktycznych. To prawie 2x więcej niż w tym roku. I codzienne wstawanie na rano. M.A.S.A.K.R.A. Pocieszające jest to, że w końcu będą jakieś przedmioty przypominające medycynę (interna, pediatria, chirurgia, radiologia, a nawet medycyna nuklearna, ale także psychologia z ukochaną socjologią). Tylko jakim kosztem... Bardzo chciałbym się wyspać na zapas.

***

Nie pozostaje nic innego, jak życzyć Wesołych Świąt, ciepłej pogody i wilgotnych majtek w lany poniedziałek (z jakiego powodu to już niech każdy sam sobie wybierze huehuehue). Studenckie zalecenie: napełnić brzuchy, odpocząć od nauki (lub do niej usiąść), porządnie się wyspać, nadrobić seriale i filmy i opalić białe dupska na majówce :D
Do zobaczenia!

Widok z Nieporętu (z wys. 800m) na warszawski Manhattan
fot. Kamil Paradowski Fotografia

23 komentarze:

  1. Czy na tym zdjęciu grupowym stoisz 3 od prawej?

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tym planem to faktycznie trochę niewesoło - ale fajne przedmioty już tak mają, że wiążą się z jakimś poświęceniem, nie ma nic za darmo. :P
    O, i jak tu ładnie, zielono i wiosennie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tak lubię spać...
      Wiosna nadeszła, czas coś zmienić ;)

      Usuń
    2. Tu I WL: Te informacje o planie to macie z doniesień kuluarowych czy gdzieś wam to umieścili? Bo u nas na razie oficjalnych informacji ze strony dziekanatu brak.

      Usuń
    3. Halo, odbiór, tu II WL: to informacja od starosty roku, którą dostał na radzie pedagogicznej. Zawiera listę przedmiotów oraz ilość godzin z każdego. Na stronie dziekanatu tego jeszcze nie ma i podejrzewam, że jeszcze długo nie będzie.

      Usuń
    4. Tu I WL: u nas od października już jest plan na III rok - wystarczy spytać u starosty grupy :D

      Usuń
  3. A ja myślałem, że to nasz 3 rok był ciężki. My z przedmiotów klinicznych mieliśmy de facto tylko internę, a Wy macie mieć dodatkowo chirurgię i radiologię. Dodać do tego patomorfologię, mikrobiologię i farmakologię? Brzmi jak koszmar :p WUM postanowił Was dopieścić ;) Nie chcę być złym prorokiem, ale takie połączenie nie wróży polepszenia jakości kształcenia. W każdym razie powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że jak na "pionierski" rocznik i tak nie jest źle. Przyznaję, że z 3. roku można było spokojnie przenieść na 2. rok jeszcze jeden duży przedmiot (wg mnie np. mikrobiologię) i trochę "wypełniaczy".
      Zwiększenie liczby przedmiotów wiąże się oczywiście z ograniczeniem liczby godzin (troche na internie, troche na mikrobach, patomorfie, właściwie na większości poucinano po parę, paręnaście godzin, oddzielne kiedyś psychologię i socjologię połączono w jeden przedmiot), jednak patrząc na program starszych lat, nie tylko III roku ale i całych studiów, oraz słuchając opinii, wydaje mi się, że jest mnóstwo marnotrawienia czasu, mnóstwo przedmiotów które możnaby sprawniej poprowadzić bez ujmy dla jakości materiału.
      Zdaję sobie sprawę, że celem, a zarazem przyczyną reformy była kasa. Jednak mam nadzieję, że będzie to powód do efektywniejszego kształcenia na tym kierunku. (damn, jak to przeczytałem to jakbym był ustami Arłukowicza.. w każdym razie tak myślę ;)

      Dziękuję i nawzajem!

      Usuń
    2. przenieść duży przedmiot na II rok? :P dobre! widać, że mówi II WL kolega mi opowiadał że macie na II wakacje i wszystko testowe, on nawet podjął w tym czasie prace. Na I był ostry zapierdziel i bez dodatkowej mikrobiologii. Kolokwia ustne albo pisemne opisowe, wejściówki na każdych zajęciach z fizjo i zbieranie pkt żeby być dopuszczonym do kolokwiów, odpytywanki na seminarkach z biochemii. Właściwie nie było czasu się po dupie podrapać a co dopiero jeszcze jeden przedmiot :P

      Usuń
    3. Pełno niesprawiedliwości na tym świecie... Ja też pracuję, a razem ze mną sporo osób z I wydziału. Jak się chce, to jak widać da się, mając nawet ostry zapierdziel, ustne kolosy i odpytywanki na biochemii.

      Usuń
    4. Moim zdaniem ogarnięcie tak obszernych przedmiotów klinicznych z dodatkowymi przedmiotami nauk podstawowych w planie jest praktycznie niemożliwe. I nie chodzi mi o zdolności i umiejętności do nauki, ale o ilość czasu poświęconego na nią. Już teraz 3 rok jest ciężki, bo oprócz bloków i wstawania (a jednak te bloki na III roku są w większości mało wymagające) dużo czasu zajmują ćwiczenia z farmy, mikrobów i patomorfy...Z resztą realizowanie radiologii czy chirurgii bez wcześniejszego opanowania patomorfy też się mija z celem, no ale cóż, życzę, żeby decyzje Komisji Dydaktyki wyszły Wam wszystkim na dobre :-)

      Usuń
  4. serio? immunologia Cię ciekawi? ja jak patrzę na te cytokiny to mnie krew zalewa :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy ktoś z obecnego tu drugiego roku mógłby powiedzieć jak wyglada sprawa wyjsciowki dopuszczającej do egzaminu z anatomii? Jak sie tego nie zaliczy to już wrzesień czy coś jeszcze organizują? Z góry dzieki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tamtym roku w sierpniu był drugi termin wejściówki i jeśli się ją zaliczyło to pisało się egzamin w terminie poprawkowym

      Usuń
  6. Hej, czy na WUMie jest tak, że studenci medycyny traktują baaaardzo z góry innych ludzi z kierunku np. pielegniarstwo, poloznictwo, fizjo? Nie uogólniam, ale myslę, że zawsze znajdą się takie przypadki...Czy jest może tak, że te kierunki się integrują, przyjaźnią? Aha i jeszcze jedno pytanie: byłeś może w Chlapowie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłem w Chłapowie.
      Co do integracji, to istnieje ona raczej w obrębie kierunku, a nawet bardziej w ramach wydziałów. Mamy oddzielnie zajęcia, ja za każdym razem na egzaminie który mamy z I wlem widzę nowe twarze bo nie sposób ogarnąć wszystkich. Najbardziej zintegrowani ogólnie wumowsko są chyba ludzie z akademika, bo są tam ze wszystkich kierunków.
      Nie zauważyłem jakiejś pogardy w stosunku do innych kierunków. Wydaje mi się, że to zależy od kultury człowieka a nie tego, czy jest na takim czy innym kierunku. Wiadomo, że lek zawsze ciśnie beke ze stomy i na odwrót, pierwszy wydział z drugiego i drugi z pierwszego. Jak ktoś ma spinę w dupsku to będzie robił burdę, ale jeśli ma się trochę oleju w głowie to wiadomo, że to żarty... bo II wydział jest przecież najlepszy :P

      Usuń
  7. Nie zauważyłam wrogiego traktowania ludzi z innych kierunków, ale wielkiej przyjaźni tez nie, bo zwyczajnie się nie widujemy. A nawet jeśli miniemy się na korytarzu to integracji brak, każdy powtarza na zajecia albo zwyczajnie trzyma się znajomych. Do integracji najlepszy jest akademik ewentualnie imprezy, ale na pierwszym roku leku za dużo ich nie ma

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy to prawda,że jeśli się nie zaliczy szpilek na egzaminie z anatomii,to nie jest się dopuszczonym do części teoretycznej?

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapomniałeś o nas-wiernych czytelnikach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zadnym wypadku, właśnie pichcę nowe dzieło ^^

      Usuń