28 maja 2014

TIME WARP

Czuję coraz większe napięcie. I stres. I liczbę koniecznych do przeczytania stron. 
Wszystkie przedmioty-potrzebne-inaczej już się skończyły. Nareszcie zajęcia nie przeszkadzają w nauce.


***

Skończyła się także anatomia. Dla I roku pewnie ulga, ja po raz żegnam się ze wzruszeniem. Było bardzo sympatycznie. Trafiły mi się grupy (pozdro dla 1 i 5!!!), z którymi praca była przyjemnością, a anatomiczne wtorki i czwartki to dni, które urozmaicały mi nudny, drugoroczny plan. Ja nauczyłem się bardzo dużo, mam nadzieję, że im w głowach też coś zostanie i pierwszy termin egzaminu będzie jednocześnie ostatnim. Tego życzę obiema komorami!


warto było się pomęczyć z pirszoroczniakami ^^ użyteczny prezent na posesyjne świętowanie już się chłodzi

Marzy mi się kontynuować to w następnym roku, jednak patrząc za każdym razem na liczbę godzin zajęć na 3. roku wiem, że nie będzie to możliwe z taką intensywnością i poświęceniem jak do tej pory...

***

Warszawa robię się coraz bardziej przyjazna... tylko w taki specyficzny dla siebie sposób. Otóż miałem ostatnio okazję podróżować metrem pierwszy raz od dłuższego czasu. Trafiłem przy okazji na Inspiro (także pierwszy raz), co było dla mnie dużym przeżyciem - wobec metra zachowuję się jak dziecko wobec nowej zabawki - strasznie je lubię i cieszę się, gdy nim jeżdżę. Nowinki z budowy II linii śledzę na bieżąco, a w tamte wakacje udało mi się nawet wygrać wycieczkę do tunelów nowej linii. 
W każdym razie jadę sobie z Placu Wilsona do Centrum. Ku zaskoczeniu moich uszu, poza znanym już komunikatem na temat następnej stacji, z głośników słyszę: "Uwaga, proszę wysiąść na lewo". Dzięki za info, gdyby nie to, próbowałbym wysiąść w kierunku ściany. Albo komunikat na stacji Centrum, że "Pociąg zabierający pasażerów w kierunku Kabat wjechał na stację Świętokrzyska", nie wspominając już o znanym "Nekst stejszyn Centrum. Konwinjent czencz tu saberban end longdystans trejns".

Podejrzewam, że to wszystko udogodnienia dla osób niepełnosprawnych, zagranicznych turystów... Jestem na tak. Tylko dlaczego jest to tak pokracznie zrobione? Dlaczego nie może być użyteczne i ładne jednocześnie? Jeśli chcemy być europejscy i puszczać angielskie komunikaty to chociaż weźmy native speakera, który to ładnie przeczyta.

Natomiast nocna komunikacja, a właściwie ludzie się nią poruszający decydowanie nie są przyjaźni. Zdarzyło się niedawno, że zamiast spać grzecznie w łóżku, wracałem nocnym na swą daleką Wolę. Przygoda rozegrała się właściwie jeszcze zanim autobus na dobre zatrzymał się przy dworcu centralnym. Nie wiedziałem, że pijani ludzie są tak dobrze skoordynowani, jeśli chodzi o dopchanie się do drzwi (jeszcze w trakcie hamowania) i tak zdeterminowani w zajmowaniu siedzących miejsc. Ja nie będąc tego świadom, spokojnie próbowałem wejść, a będąc przy samych drzwiach, nawet przez myśl mi nie przeszło, że nie zdążę zająć miejsca w pustych autobusie. Nie doceniłem jednak prędkości poruszania się alkoholowego stada, przez co całą drogę stałem ściśnięty jak sardynka w puszce. Wniosek na przyszłość: przechylić więcej kieliszków, co by nabrać lepszego rozpędu :D

***

Dawno nie było jakiegoś kontrowersyjnego tematu, cały czas tylko gadka-szmatka o jakiejś para-medycynie (bo drugiego roku medycyną zdecydowanie jeszcze nie można nazwać). Jednak w końcu się pojawił...
We wszelkich dyskusjach gorąco toczących się po różnych forach i fejsbukach raczej nie biorę czynnego udziału. Jak ktoś ma inne zdanie, to i tak go nie przekonam (trochę musiałem do tego dorosnąć), a pienić się i podnosić ciśnienie mogę w trakcie drogi na beznadziejne zajęcia ot na przykład z fizjologii.
W każdym razie słyszeliście pewnie o deklaracji wiary, pod którą podpisy zbierano w internecie wśród lekarzy jak i studentów w ciągu ostatnich tygodni. Jeśli nie, to polecam wcześniej wpisać w googlach "deklaracja wiary" celem ogarnięcia tematu zanim zaczniecie czytać dalej.

W dyskusjach udziału nie biorę... jednak po to blog jest, co by własne zdanie przedstawić. A dla tej akcji zdecydowanie nie jest przyjazne.
Żeby było jasne, świadom jestem tego, że istnieje wolność wyznania. Oczywiście. Nie mam z tym najmniejszego problemu, czy chodzi o judaizm, chrześcijaństwo, islam, czy buddyzm. Uważam jednak, że wiara (jakakolwiek) to osobista kwestia, która nie powinna ograniczać ludzi, którzy jej nie wyznają. Narzucanie pewnego postępowania, które wynika z wiary, jest według mnie niedopuszczalne. Dlatego też śmieszne był dla mnie roszczenia społeczności żydowskiej, kiedy zakazano uboju rytualnego, czy pretensje muzułmanów (na szczęście jeszcze nie w Polsce), kiedy nie-muzułmanin jadł w miejscu publicznym w czasie ramadanu. Wierz w co chcesz, ale nie narzucaj tego innym!
Uważam, że w przypadku sytuacji z deklaracją wiary jest podobnie. Wierz w co chcesz, ale nie narzucaj tego innym. Szczególnie w sytuacji, kiedy jesteś lekarzem i pacjent przychodzi do Ciebie z potrzebą, oczekując pomocy, ufając, że po kilku latach studiów, specjalizacji, zdobytej wiedzy i doświadczeniu nie wyślesz go z kwitkiem stwierdzając, że sumienie Ci tego zabrania.
Państwo wydaje sporo pieniędzy na edukację na kierunku lekarskim, jak i w trakcie specjalizacji. Szkoli nie tylko lekarzy, ale w pewien sposób także państwowych urzędników, którzy będą kompetentni udzielić pomocy w zakresie, w jakim zostali do tego przygotowani przez te kilka(naście) lat. Nikt nie zmusza po maturze do składania papierów na medycynę - chyba znaczna część dobrowolnie i świadomie się na to zdecydowała. Jeśli masz 150cm wzrostu - nie zostajesz siatkarzem, jeśli brzydzi Cię widok martwych zwierzątek - nie zostajesz rzeźnikiem, a jeśli masz problem z wykonywaniem niektórych procedur medycznych - nie zostajesz lekarzem.
Poza kwestią sumienia, jest także zwykła przyzwoitość. Jeśli ktoś przyrzeka: "według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek", (Przyrzeczenie Lekarskie w całości) a potem tę przysięgę łamie stawiając swoje przekonania ponad dobro pacjenta, to ja mam poważne obawy o profesjonalizm takiej osoby.
Jedyne pocieszenie, że z około 150 tysięcy lekarzy w Polsce, pod deklaracją podpisało się tylko 3 tysiące osób, w tym lekarze, studenci, farmaceuci czy pielęgniarki. Mam nadzieje, że ich zdanie nie przytłoczy zdrowego rozsądku pozostałych.

No i tyle ode mnie na dziś... Wasze opinie chętnie przeczytam w komentarzach.

***

Kolejny raz odezwę się pewnie po sesji. W tym roku maraton zaczynamy 10 czerwca immunologią, potem 16 czerwca - biochemia i na koniec, wisienka na torcie - 23 czerwca fizjologia z patofizjologią.

Powodzenia i Wam, i sobie!

38 komentarzy:

  1. A można by było pomyśleć, że lekarze to mądrzy ludzie. 3 tysiące...zgroza. Powodzenia w sesji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! nie bardziej mylnego... Dzięki

      Usuń
  2. Kwestia tego, czy mówimy o np. aborcji w momencie zagrożenia życia matki, czy o przepisywaniu środków wczesnoporonnych kobietom, które zaszły w ciążę, albo środków antykoncepcyjnych (które miałyby służyć zapobieganiu ciąży, a nie pozbyciu się trądziku). W pierwszym przypadku uważam, że każdy lekarz powinien mieć taki obowiązek. Ale drugi, dla mnie jako osoby wierzącej, jest niedorzeczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ogranicza się tylko do aborcji, eutanazji czy pigułek antykoncepcyjnych. Chodzi o stawianie własnych przekonań przed potrzeby pacjenta. Egoizm i niedopuszczalny brak profesjonalizmu.

      Usuń
    2. Antykoncepcja w Polsce w świetla PRAWA jest legalna, więc Twoim obowiązkiem jest ją przepisać, nikogo nie obchodzi, czy to legalne według Twoch PRZEKONAŃ.

      Usuń
    3. Dokładnie. Idąc tym tropem i przytaczając słowa lekarzy, że 'antykoncepcja NIE leczy, więc nie muszą jej przepisywać', mogę wysunąć kontrargument, że w medycynie paliatywnej też nie chodzi o leczenie, a o kojenie bólu. W takim razie należałoby jej zaniechać ? Jest tyle specjalizacji, naprawdę nikt nie każe na siłę być ginekologiem. Oczywiście wraz z deklaracją wiary wypłynął mój 'ukochany' w naszym ciemnogrodzie temat jakim jest 'antykoncepcja po' - dla 90% paplających tożsama z tabletkami wczesnoporonnymi.

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że medycyna i religia to dwie zupełnie inne rzeczy i raczej nie powinno się ich w ten sposób łączyć. Przecież to niedorzeczne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Napiszę tutaj to, co już napisałam pod wrzuconym linkiem któregoś z moich fejsbukowych znajomych.
    Ludzie podniecają się deklaracją wiary, biorą udział w wydarzeniach na fejsie że jej nie podpiszą (dobrze że to robią, jeszcze poszłabym do nich do gabinetu, a nie, wait, oni przecież są studentami a nie lekarzami...) tylko że taka deklaracja nie ma żadnej mocy prawnej, obowiązujące jest polskie prawo i tyle w tym temacie, a podpisać to sobie każdy może co chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie jest to wiążący akt. Ale pokazuje dosyć niepokojące zjawisko. Wykorzystywany argument przez podpisujących tę deklarację, o tym, że każdy ma prawo do wyznawania swojej religii jest tu nie na miejscu. Nikt nie zabrania tym ludziom wierzyć, chodzić do kościoła, mówić o tym, że wierzą i jednocześnie być lekarzami. Natomiast oni, podpisując taką deklarację, dają sobie prawo do odmowy udzielenia pewnych świadczeń, bo wierzą. Lekarz jest od leczenia, a nie umoralniania pacjenta.

      Usuń
    2. Ale czy podpisanie takiej deklaracji cokolwiek zmienia? Tzn. czy jakiś czas temu bez podpisywania tego Ci lekarze mieli jakieś inne poglądy?
      Moim zdaniem to nawet całkiem uczciwe z ich strony, bo o ile dobrze zrozumiałam ta lista jest jakoś publicznie dostępna i każdy może sobie zobaczyć, kto ją podpisał, kto nie, czyli mogę sobie ominąć takiego lekarza jeśli mam ochotę; a wiadomo ilu jeszcze innych lekarzy ma jakieś dziwne poglądy na leczenie w ogóle się do tego nie przyznając?

      Usuń
    3. Nie chodzi o to, czy podpiszą papierek, czy napiszą o tym piosenkę czy nakręcą film na komórce. Chodzi o zaistniały fakt, który nie powinien zaistnieć: stawianie pacjenta pod sobą.
      A co do tej uczciwości to też bardzo wątpliwa obrona. Lekarzowi, który odmawia usług, np. muzułmaninowi, albo lekarzowi muzułmaninowi odmawiającemu leczenia katolikowi i mówiącemu o tym publicznie też trzeba przyklasnąć, bo jest szczery?! No chyba nie. Wydaje mi się, że takie zachowanie trzeba potępić. W dowolnej konfiguracji. To chora sytuacja, gdy pacjent jest poszkodowany z powodu przekonań lekarza.

      Usuń
    4. Ależ ja nikomu nie przykalskuję, mało tego, NIKT nie przyklaskuje tym co to podpisali, cały internet i media aż kipią od oburzenia. tylko to było tylko i wyłącznie podpisanie, a nie zaistniały fakt, nikt nikomu jak na razie nie odmówił leczenia z powodów religijnych, a przynajmniej nie takimi sytuacjami się wszyscy oburzają, tylko deklaracją która nie ma żadnej mocy prawnej, także to twoje porównanie raczej nieadekwatne.
      Samo stosowanie się do tej deklaracji i odmawianie wykonywania procedur medycznych z co najmniej nie zrozumiałych powodów (jak te z deklaracji) to są czyny które należy potępiać i karać i do tego by tak postępować wcale nie musi być żadnej deklaracji.
      Także po prostu dla mnie szum w mediach trochę przesadzony, przecież jest coś takiego jak polskie prawo które jest obowiązujące i czyjekolwiek podpisy tego nie zmienią.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. z innej beczki: trudne były szpilki na egzaminie w tamtym roku?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak już ktoś wspomniał o egzaminie... to czy naprawdę ten test z anatomii jest taki żeby go każdy zdał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie. w tamtym roku akurat był prosty, ale jak się nie nauczysz to i takiego można nie zdać. w tym roku mogą ułożyć trudniejszy, a równie dobrze jeszcze prostszy. nie ma nigdzie napisanej reguły, że egzamin testowy muszą wszyscy zdać.

      Usuń
    2. Jakoś patrząc po liczbie komisów nie powiedziałabym, że każdy musi go zdać. Umiesz albo nie, logiczne.

      Usuń
  8. Egzamin skonstruowany tak, żeby każdy go zdał? Hahaha...Nie na tych studiach :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy o którymś z działów da się powiedzieć, że było go najwięcej? A radiologia na szpilkach? Dużo jej było?

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy jeśli nie stawie się na część praktyczną egzaminu z anatomii (szpilki) będę mógł przystąpić do części testowej? I czy jeśli ją zaliczę to we wrześniu będę mógł zdawać tylko szpilki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest napisane w przewodniku dydaktycznym w rozdziale dotyczacym anatomii. Jeśli nic się nie zmieniło, do przystąpienia do egzaminu testowego nie jest konieczne zaliczenie szpilek. W sesji poprawkowej zdaję się tylko tę część, której się nie zaliczyło.

      Usuń
  11. Ja mam akurat troszkę inne zdanie na ten temat. Co prawda nie jestem katoliczką, więc tak jakby ta deklaracja mnie nie dotyczy, ale patrząc na tę kwestię szerzej nie zgadzam się z tym, że lekarz zawsze powinien odrzucać własne sumienie i działać niezgodnie z własnymi przekonaniami. Albo że w ogóle osoba wierząca (a może i nawet ateista trzymający się pewnych zasad), nie powinna pchać się na medycynę, bo tam nie ma miejsca na jej zasady. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, bez narażania życia pacjenta, bo jednak, np. taką sytuację, gdy lekarz - Świadek Jehowy - odmawia transfuzji krwi, a w danym momencie nie ma innego lekarza, który mógłby tego dokonać uważam za patologiczną. Ale to już jest skrajność.
    Gdybym osobiście nie popierała stosowania antykoncepcji, na pewno nie myślałabym o specjalizacji z ginekologii (po co utrudniać życie i sobie, i pacjentkom?). Jednakże nie mam tego za złe tym, którzy tak robią. Dla mnie lekarz to przede wszystkim człowiek, który jest wolny i ma prawo podejmowania decyzji zgodnie ze swoimi przekonaniami. Oczywiście, jeszcze raz podkreślę, wszystko w granicach rozsądku i bez narażania życia pacjenta, bo jednak coś takiego to również w przekonaniu wszystkich religii, jak i ogólnie pojętej moralności duże przewinienie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie przeczytałam Twojego bloga od początku do końca :) Bardzo fajnie piszesz, szkoda tylko, że ostatnio rzadko :(
    Czekam na kolejne posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że znajdują się kolejni miłośnicy tych wypocin ^^

      Usuń
  13. Cała ta akcja z "deklaracja wiary" to jakaś mega śmieszna szopka...Czy nie było dobrze dotychczas? Nie rozumiem, jak można oddzielać swoje przekonania religijne od życia zawodowego? jakeś rozdwojenie jaźni czy jak? Oczywiście ja jako praktykujący katolik jestem za obroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci i nie mnie oceniać czyje życie "ważniejsze", dajmy na to matki czy/i/lub dziecka. Wiem jedno - jest na świecie sporo ludzi, nawet wśród celebrytów, którzy mieli urodzić się martwi lub chorzy.../pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapoznaj się z przysięgą Hipokratesa w pierwotnym wydaniu, która mówi, że np. Kobiecie nie podam środka spędzającego płód. Teraźniejsze przyrzeczenie lekarskie zostało zmienione tak, że nie ma nic wspólnego z przysięgą Hipokratesa. A to, że nie chcę wykonywać aborcji to jest moje prawo zgodne z KEL, które uznaje klauzulę sumienia. I nie muszę być do tego wierzącym lekarzem podpisującym deklarację wiary. Jest wolność wyboru lekarza i jeśli komuś nie pasuje mój światopogląd to niech idzie gdzie indziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyrzeczenie zostało zmienione bo medycyna się trochę zmieniła przez ostatnie powiedzmy... kilkaset lat! Też chyba powinnaś zapoznać się z tą przysięgą w całości i zastanowić nad nią, a nie przytaczać jeden fragment i odnosić ją do sytuacji w obecnych czasach. Nie sądzisz, że to nadużycie? Poza tym, jeśli chcesz postępować zgodnie z przysięgą Hipokratesa, to długo ludzi się nie naleczysz, bo:
      - po pierwsze, pacjenci długo Ci nie przeżyją
      - po drugie, zajmie się Tobą prokurator.

      Usuń
  15. sprytnie ominąłeś sedno mojego postu czepiając się przytoczonej na początku ciekawostki. Wiadomo, że medycyna się zmienia, ale przeciwnicy deklaracji wiary powołują się na KEL, a to on właśnie gwarantuje klauzulę sumienia lekarzowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KEL też nie był zmieniany od dłuższego czasu. Powoływanie się na jego zapisy i trzymanie się ich bardzo silnie jak objawionego pisma nie jest dla mnie rozsądne. Klauzula sumienia powinna być bardziej sprecyzowana, bo to pole do sporych nadużyć (czego jesteśmy świadkami ostatnio - sprawa prof. Chazana).

      Usuń
  16. A tak z innej beczki... Planujesz w tym roku umieścić post podsumowujący drugi rok studiów, opisujący przedmioty, przydatne książki etc.? Ten zeszłoroczny był baaaardzo przydatny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno tak zrobie, ale dopiero po sesji.

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czyli 3tys. pracowników służby zdrowia bez podpisania deklaracji (czy jak temu tam) nie miało sumienia, tak? Chyba nie trzeba tworzyć sztucznych i niepotrzebnych dokumentów żeby kierować się swoimi przekonaniami i sumieniem... "Jesteśmy tacy biedni, tacy prześladowani." To może deklaracja przeciwko systemowi, hmm? Nie przepisuję leków, bo nie chcę wspierać przemysłu farmaceutycznego, który trzęsie całym światem! Czekam na deklarację prawników i sędziów. To dopiero będzie cyrk!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ile razy w ciągu 3 klasy przerobiłeś materiał do matury? Z cyklów,np. metabolicznych, uczyłeś się najważniejszych rzeczy typu substraty, produkty czy całe schematy wkute na pamięć, że mogłeś je przerysowywać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kucie schematów przemian, cykli, substratów - totalna strata czasu. Na maturze nie musisz w luki wpisywać związków cyklu Krebsa a raczej wyciągać ogólne wnioski dotyczące procesu. Na naukę związków przyjdzie czas na biochemii na II roku ;)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że nie jesteś w klasie maturalnej. Bo na tym etapie powinno się wiedzieć co trzeba wiedzieć. Widziłeś/aś kiedyś zadanie maturalne które wymagało takiej wiedzy?! Na pewno nie.
      Przerobiłem chyba raz, bo uczyłem się w miarę systematycznie przez całe liceum, poza tym materiał na mature nie jest jakoś bardzo szeroki.

      Usuń
  20. jak poszła sesja?

    OdpowiedzUsuń