30 czerwca 2014

THE END IS THE BEGINNING IS THE END

Niecały miesiąc egzaminacyjnego maratonu dobiegł końca. Nareszcie. I muszę przyznać, że wyssał ze mnie więcej energii niż to, co działo się na koniec 1 roku. 4 egzaminy, praktycznie co tydzień po jednym - trochę się nazbierało. Jednak mimo tego, jestem bardziej zadowolony niż poprzednio - przedsesyjne założenia zrealizowałem prawie całkowicie. Oczywiście zawsze może być lepiej, ale nie wszystko na raz :P Oby tendencja była wzrostowa...

Immunologia
Zarówno przedmiot, jak i cały Zakład Immunologii ma organizację, z której inni powinni brać przykład. Próżno mi szukać jakichkolwiek zastrzeżeń. Jednak o będzie więcej w podsumowaniu. Co do egzaminu... wydaje się, że nie zaskoczył niczym specjalnym, no może sałatką z gronkowcem, o której było jedno z pytań :P. Wydziobanie podręcznika w zasadzie dawało dobrą lub bardzo dobrą ocenę ocenę. 60 pytań testowych, 30 jednokrotnego wyboru i 30 z kombinacją, odpowiednio dużo czasu, w związku z czym nie trzeba było się bardzo spinać, oraz treść pytań ułożona w jasny sposób, bez większych wątpliwości co do znaczenia. Po raz kolejny zakład pokazał się z dobrej strony. Z jednej strony to dobrze, że obyło się bez problemów, a z drugiej strony to przykre, że już po dwóch latach na tej uczelni dobra organizacja to nie jest dla mnie norma, ale nowość...
Przykładałem się do tego przedmiotu jak do żadnego w drugim semestrze i z efektu jestem zadowolony ^_^ Ale przez to, że poświęciłem temu najwięcej uwagi i po zdaniu poczułem dużą ulgę, a w dodatku następna w kolejce była biochemia, poziom motywacji po tym egzaminie osiągnął niebezpiecznie niski poziom.


Biochemia
Z tym przedmiotem był przypał nawet w dzień egzaminu. Zaspałem. Nie wiem jak to się stało, bo do tej pory w takich sytuacjach budziłem się z samego rana i nie było mowy o ponownym zaśnięciu. Obudziłem się o 7.12, podczas gdy o tej porze już powinienem być w windzie swojego bloku. Patrząc przez pierwsze kilka sekund na zegarek nie docierało do mnie co widzę. "7.12? To chyba pomyłka, pewnie dopiero 6.12..." Dopiero po chwili do mnie dotarło. Zerwałem się, jakby mnie łóżko  prądem poraziło. Garnitur na grzbiet, błyskawiczna wizyta w łazience, sucha bułka w garść i bieeeeeegieeeem. Punkt 8.00 byłem przy CD, szybko na aulę, a tam.... spokój. Dopiero co zaczęli wpuszczać i prawie zdążyłem na moje nazwisko. Wszedłem więc grzecznie, przeczekałem trochę udając, że czegoś szukam w torbie i usiadłem ze znajomymi, którzy wchodzili nieco później. Po prostu wygrałem życie.
Egzamin był dosyć prosty, więc ze zdaniem tego nie było problemu. W końcu udało się całemu wydziałowi. Problemem było zdobycie dobrej oceny. Wszystko przez krzywą Gaussa, która była bardzo mocno wyśrubowana i o 5 nie słyszałem, 4,5 też dużo nie było. Przyznam, że moja nauka do samego egzaminu wyglądała tak, jak biochemiczna edukacja w całym drugim semestrze -  praktycznie nie istniała, więc nie powinienem wymagać nie wiadomo jakich kokosów, no ale kurdeeee... to był naprawdę prosty test. 

Fizjologia z patofizjologią
O przedmiocie i zakładzie, jego błędach, dezorganizacji i ignorancji studentów można by mówić godzinami. I z pewnością jeszcze o tym będzie. Sam egzamin obył się bez WIĘKSZYCH wpadek. Trochę pytań powtórzonych z kolosów, trochę z mylnymi odpowiedziami typu "c) odpowiedź A prawidłowa", czekanie na wyniki do godziny 23 następnego dnia i możliwość oglądania TYLKO kart odpowiedzi w terminie nikomu nie znanym i nigdzie nie ogłoszonym, inny próg zaliczenia niż ten podawany przed egzaminem oraz niewielka ilość czasu (110 minut na 100 pytań). Mimo tego, udało się zdać tak jak chciałem i wątpliwej przyjemności z PATOfizjologią (przynajmniej w takim wydaniu) mieć już nie będę. Nara.

Język angielski
Ten egzamin był właściwie formalnością. Jednak przez to, że ustny, to trochę stresujący. Około 10-minutowa prezentacja wybranego case'a wraz z dokładniejszym przedstawieniem omawianej choroby. Potem kilka pytań do prezentacji oraz o jakiś narząd niezwiązany z prezentacją. Ja dostałem pęcherz moczowy - opis lokalizacji, funkcje, patologie itp. W stresie stwierdziłem, że mogą się tam znajdować kamienie żółciowe (zamiast nerkowych), z czego musiałem wybrnąć, opowiadając o możliwej przetoce pomiędzy pęcherzykiem żółciowym a moczowodem (tworzę własną anatomię hahahaha). Wyszedłem w ten sposób sprytnie na prostą i w indeksie pojawiło się to, co się miało pojawić :P


***

Kompletnie abstrahując od sesji... Przeglądam sobie ostatnio statystyki bloga. Wchodzę w zakładkę "Źródła ruchu sieciowego" - mogę tam zobaczyć z jakich stron najczęściej jest przekierowanie na moje wypociny. Okazuje się, że można tu trafić wpisując w googlach "daje dupsko do zabawy" trolololo.


Wiem, że czasami pisałem w dwuznaczny sposób (lubię takie dowcipy), słów niewybrednych czasami też używając, ale dam sobie uciąć rękę, że takiej oferty tutaj nie było. Wszystkich zainteresowanych będę musiał niestety rozczarować. Ale dostrzegam w tym szanse na sławę (sława = hajs, a tego studentowi nigdy za dużo hehehe). Jak zacznę częściej pisać tu jakieś zboczeństwa to grupa odbiorców mi się powiększy... Może jakiś dochód w końcu będzie (oprócz tego rodzicielskiego). Ajś... marzenia do spełnienia.

Tyle byłoby na dziś w temacie. Podobnie jak po pierwszym roku, tym razem także ukaże się podsumowanie ważniejszych przedmiotów minionego roku, oczywiście z moim błyskotliwym komentarzem tradycyjnie okraszonym soczystą szyderą. Jednak nie wydarzy się to na pewno wcześniej niż w połowie lipca (jeśli kogoś to interesuje). Informację o zbliżającym się terminie rozwiązania przekażę z pewnością drogą znanego portalu społecznościowego. A teraz, bez względu na to, czy zdaliście czy "i-tak-nie-mieliście-planów-na-wrzesień" śpijcie, jedzcie, pijcie, bawcie się. Tylko tak, żeby Was nikt nie nagrał...

#żyję raz a dobrze
Trzymajcie się!

34 komentarze:

  1. Super blog - dla przyszłego-wannabe-studenta-lekarskiego to naprawdę dobry poradnik.
    Mam pytanie, troche dla Cb nieaktualne, bo dotyczące I roku, ale z jakiej wersji językowej atlasu Nettera korzystałes?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ^^
      Z łacińskiej zazwyczaj. Do wersji angielskiej zaglądałem od święta.

      Usuń
    2. wlasnie jestem po pierwszym roku. gdybym szla jeszcze raz, wzielabym nettera z angielskim mianownictwem, laciny i tak jest duzo w bochenku czy nawet w skawinie, wiec dodatkowe obycie z angielskim nikomu nie zaszkodzi. zwlaszcza na wumie

      Usuń
    3. Co kto lubi. Dla mnie zawsze łacina będzie podstawą, na której można wykombinować angielską nazwę, dlatego sugerowałem dobre opanowanie łacińskiego nazewnictwa.

      Usuń
  2. OK. Dzieki. Raczej trafie do Lodzi nizeli na WUM, wiec wybiore Nettera po ang ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Idę teraz na pierwszy rok, wyniki dobre, więc powinnam się dostać, polecasz może już teraz szukanie jakichś książek? Jaki atlas do anatomii najlepiej kupić? Bo chyba jeden wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam długi odpoczynek i przeczytanie starszych postów (lipiec 2013, "Scars and souvenirs"), w których rozwodziłem się o książkach na I rok.

      Usuń
  4. Czy u Ciebie, rok wcześniej a więc po pierwszym roku, były, dotyczące tych samych osób, przypadki poprawek i z anatomii i histologii ? Jak się to skończyło ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takich osob bylo sporo, zdali, luz

      Usuń
  5. Naprawdę super blog, bardzo fajnie piszesz. Na pewno zajrzę tu jeszcze nie raz by szukac natchnienia do nauki. ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej! Już od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga, ale jeszcze nigdy tutaj nic nie napisałam, więc mam teraz tremę :) Chciałabym Cię zapytać czy rzeczywiście studia są katorgą? To znaczy, czy da tam radę przeżyć osoba, która jednak ma problem ze stresem (ale walczy z tym)? Za rok piszę maturę i chciałabym dostać się na lekarski, jednakże boję się, że mój stan psychiczny mi na to nie pozwoli... Czy rzeczywiście jest tam niesamowity ogrom nauki? I jak jest z tymi poprawkami. Ile razy można poprawić dany przedmiot? Wiem, że to dużo pytań i wątpliwości w jednym, ale mam nadzieję że znajdę na tym blogu zrozumienie i pewnego rodzaju pocieszenie :) Pozdrawiam i udanych wakacji! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli czytasz od jakiegoś czasu, to na wszystkie te pytania powinnaś znaleźć odpowiedź wśród tekstu i komentarzy (które też są godne polecenia). Poza tym pytasz obcą osobę, czy TY sobie poradzisz, czy dla CIEBIE będzie to ogrom nauki, czy TWÓJ stan psychiczny na to pozwoli. A skąd mnie to wiedzieć? Co roku na studia przychodzi kilkaset osób i podobna liczba te studia kończy. Nie róbmy z tego piekła :P

      Usuń
  7. Hej :)mam pewną prośbę/propozycję: mógłbyś do podsumowania roku dołączyć coś od siebie na temat koła naukowego na które chodziłeś ?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były dwa, z obu jestem zadowolony. I tyle tutaj. O ile w opisywaniu zakładów i katedr nie widzę problemu, o tyle opowieści o kołach w których są znajomi i są prowadzone przez znajomych zachowam dla siebie. Tym bardziej, że o anatomicznym juz wspominałem, a neurochirurgiczne podobnie jak większość klinicznych kół składa się z dwóch części - spotkania z prezentacjami oraz dyżurowanie.

      Usuń
  8. To prawda, że jakis geniusz jest na I roku, słyszales cos moze? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę na I roku jest tajemniczy geniusz? Hahaha śmiechłem :D

      Usuń
    2. Moze geniusz to troche na wyrost, ale cos tak po znajomych chodzilo, ze "zdobywanie wiedzy mu przychodzi sprawniej i szybciej niz innym" :P

      Usuń
    3. Eeee, nie bardzo wiem o co chodzi? Ktoś kto skończył, czy idzie na I rok?

      Usuń
    4. Skończył.

      Usuń
    5. Myślę, że niejeden taki "geniusz" skończył właśnie I rok.

      Usuń
    6. Dziwne pytanie... Nie bardzo wiem, jaki jest jego cel. I nie kojarze takiej osoby, ale to przez to, że środowisko "geniuszy" nie jest mi znane dogłębnie.

      Usuń
    7. Tak, gloryfikujcie 'geniuszy' oceniając ten geniusz po dwóch najbanalniejszych przedmiotach na studiach. Porównajmy to po IV roku, chętnie sprawdzę, czy era geniusza nie minie ;-)

      P.S. Adrianie, czy nowy post wisi już w powietrzu? :)

      Usuń
    8. Wisi wisi, ale jeszcze musi się uleżeć :P

      Usuń
  9. Kamil Ludwiniak :D

    OdpowiedzUsuń
  10. czekamy na przewodnik dla drugiego roku!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ... i nie możemy się go doczekać !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż to! nie wiem jakie książki mam kupić

      Usuń
    2. Bo jeszcze uwierze, że to na poważnie :P
      Będzie jeszcze w tym tygodniu ^^

      Usuń
  12. Adrian, nie sprzedajesz może książek na pierwszy rok? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej :) Bardzo lubię czytać Twojego bloga. Można się z niego dowiedzieć wielu interesujących rzeczy i to jeszcze ciekawie opowiedzianych. Jako, że widzę, iż chętnie odpowiadasz na pytania mało zorientowanych czytelników, to i ja ośmielę się zadać jedno. Pomimo tego, że idę dopiero do 2 klasy liceum, jestem już zdecydowana co w życiu chciałabym robić i marzy mi się Twoja uczelnia. Od dłuższego czasu zastanawia mnie jakie miałeś wyniki na maturze i może pamiętasz jaki był wtedy próg punktowy? Byłabym bardzo wdzięczna. Życzę dalszych sukcesów w nauce. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam także czytać komentarze - z nich także można wyłuskać sporo informacji, np o moich wynikach. Miałem 95 z biologii (roz), 93 z chemii (roz) i 76 z fizyki (podst)

      Usuń